2l.pl Lektury Motywy literackie
Jesteś w: 2l.pl -> Pan Tadeusz

2l.pl / Streszczenie „Pana Tadeusza”

Autor: Jakub Ciczkowski     Data publikacji: 20.01.2006     Serwis chroniony prawem autorskim

KSIĘGA PIERWSZA
Gospodarstwo


Przed dworek w Soplicowie zajechał powóz, z którego wysiadł Tadeusz Soplica. Obiegłszy dziedziniec, nie krył zdziwienia, że nikt nie witał powracającego z nauki w mieście. Konsternacja wzrosła, gdy wszedł do domu, w swoim dawnym pokoju zobaczył porozrzucane na krzesłach damskie fatałaszki – przecież jego stryj był kawalerem!
Nagle przez otwarte okno (które było nisko nad ziemią) wprost z ogrodu wbiegła młoda i śliczna dziewczyna. Widząc niespodziewanego gościa, wystraszyła się i uciekła tą samą drogą.


Wyszedłszy na podwórze, Tadeusz spotkał Wojskiego, od którego dowiedział się, że do dworu przyjechało wielu gości. W najbliższych dniach miały się odbyć „sądy graniczne” z Hrabią o zamek Horeszków, a teraz wszyscy wraz z Sędzią poszli oglądać folwark i pola. Słysząc te słowa, Tadeusz wyszedł znajomym stryja naprzeciw. Wkrótce dostrzegł powracających gości: przodem na wozie jechały z dozorcą małe dzieci, za nimi szła młodzież, potem Podkomorzy z żoną, Sędzia i pozostali goście. Szereg był ustawiony według wieku, urodzenia, „rozumu”, urzędu. Tadeusz na powitanie ucałował rękę stryja, a on ocierając ukradkiem łzy przywitał bratanka pocałunkiem w skroń.

Wojski z Protazym rozkazali bez wiedzy Sędziego przenieść służącym wieczerzę - stoły, ławy, krzesła, wyśmienite potrawy na pięknej zastawie - do zamku, gdyż we dworze goście nie było wystarczająco miejsca. Na miejscu honorowe krzesło zajął Podkomorzy, obok niego Sędzia i ksiądz Robak, który przed posiłkiem odmówił modlitwę po łacinie. Podczas posiłku rozmawiano o cywilizacji, reformach, równości ludzi. Ksiądz Robak był przekonany, że niedługo nadejdzie wojna, gdyż stacjonujący w miasteczku sztab wojska szykował się do wymarszu „na Turka” (taki rozkaz otrzymał major Płuta).




Po jakimś czasie do gości dołączyła spóźniona Telimena. Siadłszy obok Tadeusza - myślał, że to ją widział wchodzącą przez okno - opowiadała wszystkim o muzyce i o życiu w wielkim świecie, gdy tymczasem na drugim końcu stołu trwał spór Asesora z Rejentem. Kłócili się jak zwykle o ich charty: który z nich jest szybszy i lepszy.

Gdy Podkomorzy zadzwonił w swoją tabakierkę, dał znak, że zabierze głos. Oświadczył, że posiedzenie sądu granicznego w sprawie zamku odbędzie się jutro po przyjeździe Hrabiego. Po tych słowach zebrani wrócili do dworu. Starsi i damy spali w domu, młodzież z uwagi na brak miejsca w stodole na sianie. Sędzia długo jeszcze do późnej nocy rozmawiał w swoim gabinecie z księdzem Robakiem, naradzali się szeptem.

KSIĘGA DRUGA
Zamek




W Soplicowie skoro świt wszyscy wyruszali na polowanie „na zająca”. Panował gwar, wyprowadzano charty z psiarni, szykowano konie. Gdy Podkomorzy dał sygnał do wyjazdu, rozległ się dźwięk trąb. Damy podróżowały w pojazdach, a myśliwi na koniach.

Hrabia jak zwykle spóźnił się na zbiórkę. Zatrzymawszy się przy zamku, zaczął szkicować w swoim notatniku, który zawsze nosił przy sobie. Pierwszy raz widział zamek o tak wczesnej porze, w porannej mgle wieża wydawała się wyższa, dach pokryty blachą złocił się w słońcu. Gdy podszedł do niego dawny sługa ostatniego dziedzica zamku Gerwazy z zapytaniem, czy naprawdę sprzeda zamek Sędziemu, ten potwierdził. Uważał, że to będzie najlepsze rozwiązanie, gdyż zatrzymanie go wiąże się z wielkimi kosztami i… panującą tu nudą.

Potem Gerwazy zabrał Hrabiego na zamek i opowiedział mu historię starej budowli. Kiedyś Jacek Soplica, rodzony brat Sędziego, ubiegał się o rękę córki dziedzica Horeszki, ale gdy został odrzucony, okrutnie się zemścił napadając zamek wraz z Moskalami.




Dla Gerwazego było to smutne wspomnienie. Wzruszony zakrył twarz rękami, gdy Hrabia zapewnił go, że nie odda zamku w ręce Soplicy. Na koniec rozmowy Gerwazy został mianowany burgrabią Hrabiego. Dopiero teraz poczuł, że płynie w nim krew odważnego rodu Horeszków. Zamierzał zerwać wszystkie układy z Sędzią Soplicą, tak nakazywał mu honor.
Tymczasem Hrabia, zamiast pojechał do dworu, zatrzymał się w sadzie, ponieważ ujrzał piękną dziewczynę karmiącą gęsi. Myśląc, że nieznajoma to pewnie jakaś „wieśniaczka”, obserwował ją z ukrycia.

Po powrocie gości z polowania, w Soplicowie panował ruch. Wszyscy zasiedli do śniadania, starszyzna rozmawiała o ukazach carskich, o pogłoskach o nadchodzącej wojnie, a młodzież siedziała w drugiej izbie. Nagle Telimena zaproponowała gościom pójście na grzybobranie.

KSIĘGA TRZECIA
Umizgi




Wszyscy przystali na pomysł Telimeny i udali się na grzybobranie, które było dla niej pretekstem do poznania Tadeusza. Nie przebrała się w odpowiedni strój: była w długiej sukni, w błyszczących trzewikach, czerwonym szalu. Znudzona poszła do miejsca nazwanego „Świątynią dumania” („modne damy końca VIII w. wybierały sobie lub umyślnie urządzały zaciszne ustronia jako miejsca marzeń”), w której szukała samotności. Usiadłszy na kamieniu, wsłuchała się w płynący obok strumień.

Gdy podszedł do niej Sędzia, zaczęli rozmawiać. Mężczyzna powiedział, że Ksiądz Robak przyniósł mu wiadomość od jego brata - ojca Tadeusza. Krewny nie chciał wrócić do kraju ani ujawniać, że żyje. Przez te wszystkie lata rozporządzał losem swego syna: najpierw chciał go posłać do legionów, teraz zmienił zdanie, pragnął ożenić go z Zosią - wychowanką Telimeny (na jej utrzymanie pieniądze łożył także Jacek). Usłyszawszy te plany, kobieta wyraziła pogląd, iż młody Soplica powinien poznać świat, a nie zakładać rodzinę. Chciała zabrać go do Petersburga, poznać z ważnymi ludźmi. Tłumaczyła, że gdy już Tadeusz otrzyma ważny urząd, po paru latach może wrócić do Soplicowa i ożenić się. Telimena miała ogromną siłę przekonywania. Bez trudu przeciągnęła na swoją stronę Sędziego, który nie domyślał się, że jego bratanek wpadł jej w oko. Teraz on także był zdania, że należy poczekać z ożenieniem Tadeusza, ponieważ „serce nie sługa”.

Tej rozmowie przysłuchiwał się Hrabia ukryty za drzewem. Podobnie jak Sędzia, on także był pod urokiem urody Telimeny. Gdy dołączył do bohaterów, we trójkę spacerowali po lesie, podziwiając piękno przyrody.

Gdy rozległ się dzwon, nawołujący grzybiarzy do powrotu na obiad, Telimena ukradkiem wsunęła do kieszeni Tadeuszowi bilecik z kluczem tak, że Hrabia nic nie dostrzegł.

Po powrocie wszyscy zasiedli do obiadu. Gajowy Sędziego dał znać, że niedźwiedź wyszedł ze swojego matecznika, a ten ogłosił, że nazajutrz odbędzie się polowanie i zarządził zbiórkę bardzo rano przy leśnej kaplicy. Nie wszyscy tego dnia zasiedli do wieczerzy. niektórzy byli tak bardzo podekscytowani nadchodzącym polowaniem, że już zaczęli czynić przygotowania: karmili konie, czyścili broń.

KSIĘGA CZWARTA
Dyplomatyka i łowy

Gdy Tadeusz się obudził, wszyscy już wyruszyli do puszczy litewskiej, więc szybko wstał, chwycił flintę i popędził do stajni. Tam czekał już na niego osiodłany koń.

Tymczasem w karczmie ksiądz Robak szeptem naradzał się z Jankielem. Poznali się kiedyś w obcych krajach i od tej pory mieli do siebie zaufanie. Po zakończeniu rozmowy tajemniczy bernardyn rozdał zebranemu tłumowi szlachty swoją tabakierkę. Zachwyceni ludzie usłyszeli, że pochodzi ona z Jasnej Góry z Częstochowy, od księży paulinów. Podobno z jego tabakiery cztery razy kichał generał Dąbrowski, z którym Robak spotkał się, gdy był w obozie, a generał odbierał „najeźdźcom” Gdańsk. Wówczas dowódca miał powiedzieć, że zobaczą się ponownie niedługo na Litwie i będą wdychać razem częstochowską tabakę, że przybędzie z wojskami cesarza Napoleona i razem pobiją Moskali. Ta historia zdziwiła szlachtę. Nagle Robak wybiegł z karczmy. Stało się tak, gdy przez okienko ujrzał Tadeusza pędzącego w stronę puszczy litewskiej na koniu. Obawiając się o niego, ruszył w ślad za nim.

Jak się później okazało, Tadeuszowi groziło śmiertelne niebezpieczeństwo, z którego uratował go ksiądz. W czasie polowania Robak jednym celnym strzałem trafił niedźwiedzia, który chciał zaatakować młodego bohatera i Hrabiego. Po tym niespodziewanym zwrocie akcji powstało zamieszanie. Asesor z Rejentem kłócili się między sobą, który z nich trafił zwierzę i do którego będzie należała jego skóra. Dopiero Gerwazy udowodnił, że to z jego strzelby padł strzał. Wyjaśnił, że broń wyrwał mu z rąk ksiądz Robak i wypalił celnie do niedźwiedzia, po czym - upewniwszy się, że Tadeuszowi i Hrabiemu nic się nie stało - uciekł w pole. Wszyscy zebrani zaczęli szukać posiadacza tak celnego oka, gdy tymczasem Gerwazy doszedł do wniosku, że znał w życiu tylko jednego człowieka, który potrafił tak strzelać – to on był zabójcą jego pana.

Po polowaniu Wojski zagrał na swoim bawolim rogu, rozpalono ogniska, grzano bigos, wszyscy jedli i pili. Posiliwszy się, myśliwi wsiedli na konie, martwe zwierzę załadowali na wóz i pojechali do dworu. Podczas drogi powrotnej Wojski opowiadał historię o dwóch sąsiadach: Domeyce i Doweyce.

KSIĘGA PIĄTA
Kłótnia

Telimena rozmyślała, którego z mężczyzn lepiej uwieść: pozbawionego miłosnego doświadczenia Tadeusza czy przystojnego dziedzica wielkiego rodu Hrabiego. Nie mogąc się zdecydować, zawołała z ogrodu Zosię. Oznajmiwszy dziewczynie, że pozna ją z Tadeuszem, nakazała pokojowej ładnie ubrać podopieczną.

Po powrocie z polowania młody Soplica poznał Zosię. Odkrywając, że to ją widział pierwszego dnia po swoim przyjeździe, nie krył podziwu dla jej urody. Aby ostudzić swoje emocje i ochłonąć, pobiegł w pole.

Tymczasem Telimena udała się do swojej „Świątyni dumania”. Ledwo usiadła, oblazły ją mrówki! Na szczęście pojawił się Tadeusz, który najpierw oczyścił jej suknię, a potem…chciał ją pocałować!

Ten widok obserwowało z ukrycia dwóch mężczyzn: ksiądz Robak oraz Hrabia (nie wiedząc o obecności drugiego). Oglądanie amorów przerwał dzwonek ze dworu oznaczający wieczerzę, którą w zamku - pomimo zakazu Sędziego – przygotował Protazy. Stoły były suto zastawione: chłodnik, raki, kurczęta, jarzyny, wódka. W czasie posiłku Tadeusz z Hrabią starali się oczarować Zosię. Pierwszy robił to wskutek zakochania, drugo natomiast na złość Telimenie, którą widział w lesie romansującą z młodym Soplicą. Widząc to, Telimena nie kryła wzburzenia.

W czasie wieczerzy ważnym punktem była rozmowa o minionym polowaniu. Sędzia zadecydował, że skoro Ksiądz Robak (teraz nieobecny) zastrzelił niedźwiedzia, to otrzyma za to mięso ze zwierzęcia i klasztor bernardynów będzie miał zapas na dwa lata. Zapowiedział, że skóra zostanie u niego we dworze. Ewentualnie mógł mu dać w zamian dziesięć sobolowych skórek, które także były bardzo cenne. Wówczas głos zabrał Podkomorzy mówiąc, że skóra należy się dwóm młodzieńcom, których życie było najbardziej zagrożone na polowaniu: Tadeuszowi oraz Hrabiemu. Z racji tego, że Soplica był dużo młodszy, w myśl tradycji powinien ustąpić i oddać swoją część Hrabiemu, który na to wszystko zaproponował, żeby Sędzia wraz ze skórą oddał mu jego zamek, który zagarnął bezprawnie. Rozpoczęła się kłótnia.

Nagle drzwiami ukrytymi pomiędzy filarami wszedł Gerwazy. Nie przywitał się z nikim, lecz zaczął nakręcać ustawione w dwóch kątach sali zamkowej zegary kurantowe. Gdy Podkomorzy kazał mu je uciszyć, on zwrócił się do Hrabiego z pytaniem, jakim prawem ktoś mu rozkazuje w domu jego pana. Na koniec oburzony powiedział, że Hrabia nie powinien gościć się z Soplicami.
Po tych słowach rozgorzała awantura o właścicieli zamku. Protazy wraz z Sędzią uważali, że Horeszków należy się Soplicom, na co Hrabia z Gerwazym odpowiedzieli, że Sędzia bezprawnie przywłaszczył sobie cudze dziedzictwo. Wszyscy goście poczuli się oburzeni grubiaństwem Hrabiego.
W pewnym momencie Gerwazy rzucił pękiem kluczy w Protazego i wywiązała się bójka, po której w sali zostało pobojowisko: stoły były połamane, jedzenie porozrzucane.

Potem, gdy Gerwazy został sam na sam z Hrabim, podsunął mu pomysł zorganizowania zajazdu na Soplicę, w wyniku którego odebrałby zamek, wieś i ziemię, które były własnością Horeszków od 400 lat, lecz odebrano je w czasie Targowicy i oddano Soplicom. Służący był zdania, że nie wolno czekać na dalszy proces. Chciał zebrać 300 szlachciców - nieprzyjaciół Sopliców, w których płynęła rycerska krew – i wziąć udział w walce „o swoje” ostatniego z Horeszków. Hrabia zgodził się na propozycję Gerwazego.

KSIĘGA SZÓSTA
Zaścianek

W dworku w Soplicowie goście po wieczornej kłótni i bójce na zamku nie mieli humoru, siedzieli cicho, nawet nie mieli ochoty grać w karty. Sędzia napisał pozew przeciwko Hrabiemu o znieważenie jego honoru i wszczęcie bójki przez Gerwazego, potem wysłał Protazego, by dostarczył ten dokument Hrabiemu do jego folwarku. Służący wysłuchał polecenia Soplicy: „odżył” włożywszy swoją woźnieńską odzież, szerokie rajtuzy, kurtkę, czapkę z uszankami, wziąwszy pałkę w rękę poczuł się w swoim żywiole: znowu był przydatny jako wysłannik. Wyruszył w drogę piechotą, w przebraniu, skradając się bocznymi dróżkami jak szpieg. Musiał tak zrobić, aby nie napotkać nikogo po drodze, taki był zwyczaj:
„Bo woźni przed procesem, jak szpiegi przed bojem.
Muszą kryć się pod różną postacią i strojem”.

Do gabinetu Sędziego przyszedł Robak. Skarżył się, że Telimena chce uwieźć Tadeusza. Gdy usłyszał o wieczornej kłótni z Hrabią stwierdził, że Sędzia zrobił źle wysyłając Protazego z pozwem. Przewidywał, że w czasie procesu szlachta pójdzie za Hrabią. Miał inne wyjście z tej sytuacji. Przypomniał, że Książę Józef Poniatowski wysłał go na zwiady z rozkazem przygotowania Litwinów na przyjście wojsk Napoleona. Prorokował, że skoro Francuzi uderzą z przodu, to Sędzia powinien zebrać ludzi i zrobić powstanie, wtedy stanie się sławny, ludzie zapomną mu jego wcześniejsze zatargi z majątkiem Horeszków, który zagarnął dzięki Targowicy, dopiero wtedy będzie „panem całą gębą”. Sędzia uznał, że to dobry pomysł: zbierze strzelców, zapasy prochu już ma, u księdza na plebani są ukryte armatki, a u Jankiela groty, które po kryjomu przywiózł z Królewca. Na koniec Robak zapowiedział, że sam wyznaczy czas i miejsce powstania.

Po rozmowie z Sędzią Robak pojechał do dworu Hrabiego, aby powstrzymać Protazego z doręczeniem pozwu. Dogonił go w ostatniej chwili. Spotkali się w domu Hrabiego, który, choć był otwarty – stał pusty. Wszędzie leżały porozrzucane dwururki, zapasy starej broni. O tym, co się stało, bohaterowie dowiedzieli się od dwóch kobiet z folwarku: wszyscy ludzie z Hrabią pojechali do Dobrzynia.

Posłaniec pojawił się o świcie w Dobrzynie. Po chwili zbiegli się wszyscy mieszkańcy zaścianka, trwały narady. Pytano o radę Maćka nad Maćkami, gdyż każdy liczył się z jego zdaniem.

KSIĘGA SIÓDMA
Rada

Szlachta Dobrzyńska, licząca około dwustu ludzi, zebrała się z okolic na obrady w zaścianku u Maćka nad Maćkami. Bartka zwanego Prusakiem (nienawidził Niemców), Maćka zwanego Kropicielem, Bartka zwanego Brzytewką i Macieja zwanego Konewką, komisarza Buchwalda, szlachcica Skołubę i wielu innych zwołał Gerwazy.

W czasie narady rozgorzała kłótnia: jedni chcieli iść „na Moskala”, inni chcieli czekać na przybycie wojsk Napoleona. Nagle głos zabrał Maciek nad Maćkami. Gdy spytał, skąd wiedzą, że Francuzi przyjdą - skąd, ilu, kiedy - lecz nikt nie umiał mu odpowiedzieć. Uzgodniono, że poczekają na przybycie księdza Robaka, który jak się okazało był roznosicielem tych informacji.

Wtedy Gerwazy powiedział, że Robak mówił o wielkich rzeczach, które dzieją się na świecie, o nachodzącej wojnie, kończąc swój wywód poglądem, że zanim przyjmą Napoleona, „trzeba wymieść śmiecie” (chodziło mu oczywiście o Sędziego „ciemiężyciela”). Na koniec rzucił hasło zajazdu na Soplicowo, z którego Sędzia chciał rzekomo ograbić Hrabiego.

Zgromadzeni podzielili się na dwie grupy: jedni bronili Soplicy, uważając go za dobrego człowieka, wspominając, że to on pierwszy zabronił chłopom pańszczyźnianym kłaniać się do ziemi, że zapraszał ich do stołu, zaznaczając, że jest poczciwy: w domu stosuje polskie obyczaje nie idzie za moskiewską modą. Tego zdania był między innymi Jankiel. Drudzy z kolei mówili, że Soplica jest oszustem i wyzyskiwaczem, wypominali swoje urazy do niego.
Nikt nie chciał słuchać Maćka nad Maćkami, który potępiał takie zachowanie i złe zamiary.

Gdy do zaścianka Dobrzyńskich przybył Hrabia ze swoimi dziesięcioma dżokejami, wszyscy mu wiwatowali. Jankiel zaprosił zebranych do karczmy dla ostudzenia emocji. Wniesiono beczki z piwem. Potem Hrabia z Gerwazym i wszystkimi ludźmi, których pociągnął za sobą, ruszyli na Soplicę.

KSIĘGA ÓSMA
Zajazd

Był cichy wieczór w Soplicowie, goście z Sędzią siedzieli na przyzbach porośniętych mchem przed domem. Zosia nasłuchiwała rechotania żab dochodzących z dwóch stawów. W oddali widać było ogniska pastuchów. Obserwowali niebo, gdy Wojski opowiedział historię gwiazd, którą znał doskonale.
Gdy wszyscy rozeszli się spać: część do domu, część do stodoły, na Sędziego w jego gabinecie czekał ksiądz Robak. Rozmawiali szeptem. Robak powiedział, że w Dobrzynie już zrobiło się zamieszanie, Francuzi przyjdą na Litwę dopiero wiosną, a szlachta źle zrozumiała jego słowa i zamierza najechać na Soplicowo wraz z Hrabią i Gerwazym. Na koniec ksiądz oświadczył, że stary Maciek go rozpoznał i dlatego musi pójść z nim porozmawiać, nawet jeśli ma zginąć. Zostawił Sędziemu prowincjała „In articulo mortis” (wobec grożącej śmierci) i poprosił, by w razie jego śmierci nie ujawnił prawdy. On chciał umrzeć jako bernardyn. Płacząc, mężczyźni pożegnali się.

Po tej trudnej rozmowie Sędzia poprosił do siebie Tadeusza. Młodzieniec oświadczył mu, że musi wyjechać za granicę Księstwa Warszawskiego na spotkanie z Hrabią, którego za awanturę na zamku wyzwał na pojedynek (na Litwie panował zakaz pojedynkowania się). Zaznaczył, że po pokonaniu przeciwnika nie wróci do Soplicowa, lecz przepłynie rzekę Łososną i wstąpi do stacjonującego za nią bratniego wojska. Usłyszawszy ten plan, Sędzia zaczął mu go odradzać. Miał nadzieję, że pogodzą się z Hrabią, że po przemyśleniu tego incydentu na pewno ich przeprosi. Po tych słowach Tadeusz dopiero teraz wyjawił stryjowi prawdziwy powód decyzji o wyjeździe: zakochał się w Zosi, ale Telimena, z którą popełnił swój „młodzieńczy błąd” z pewnością nie zechce oddać mu ręki podopiecznej. Wtedy Sędzia nazwał go „bałamutem” i wyznał, że wiedział o jego potajemnym spotkaniu z Telimeną. Na koniec obiecał bratankowi, że ożeni go z Zosią.

Po wyjściu od Sędziego Tadeusz natknął się na czekającą na niego w bieliźnie Telimenę, która podsłuchiwała jego rozmowę ze stryjem. Zaszła mu drogę i ze złością nazwała go kłamcą. Myślała, że ją kocha, a on uwiódł ją, a teraz chce uciekać do wojska. Gdy usłyszała od ukochanego, że to, co wydarzyło się między nimi było grzechem, że darzy ją jedynie sympatią, ale nie miłością powiedziała, że nim gardzi.

Zdruzgotany tymi słowami Tadeusz uciekł nad stawy, chciał się z rozpaczy utopić. Był przekonany, że nigdy nie poślubi Zosi, którą Telimena po złości odda Hrabiemu. Nagle zobaczył znienawidzonego mężczyznę, który jechał z grupą dziesięciu dżokejów i…został przez niego pojmany. Wszyscy pojechali do dworu, gdzie Sędzia z gośćmi wybiegł przed dom zaalarmowany gwarem. Tam Hrabia oświadczył, że Soplica jest wrogiem jego rodu, że zabrał jego fortunę, którą musi oddać. Na te słowa ludzie Sędziego wybiegli ze strzelbami, kijami, Asesor zażądał, aby najeźdźca oddał szablę, bo w przeciwnym razie on wezwie wojsko. Wtedy Hrabia powalił go na ziemię uderzeniem w twarz! Zosia wrzeszczała ze strachu obejmując Sędziego, Telimena wbiegła między konie przed Hrabiego błagając, aby zaniechał swego planu, bo inaczej będzie musiał ich zamordować, po czym zemdlała. Wystraszony Hrabia zeskoczył ją ratować i obiecał, że nie będzie zabijał bezbronnych, że Soplice są jego więźniami wojennymi. Na koniec kazał wszystkich zamknąć w domu, a budynek obstawił strażą.

Po jakimś czasie do dworu przybył Gerwazy ze szlachtą, którzy z racji gorszych koni zostali w tyle o milę. Zastali tam Hrabiego, któremu minął już gniew i ostygł zapał. Bohater przejął dowodzenie nad szlachtą Dobrzyńską, której nie wpuścił do dworu. Jego ludzie, głodni po całodziennym sejmiku biegali po folwarku, plądrując zapasy.

Gerwazy również nie został wpuszczony do dworu. Złapał Protazego, przyłożył mu swój scyzoryk do szyi i żądał, aby Woźny ogłosił przed szlachtą Inaromisję, czyli przekazał Soplicowo, Horeszków, wsie i grunty Hrabiemu. Tak się jednak nie stało, ponieważ Protazemu udało się uciec w pole.

Szlachta Dobrzyńska przeniosła na zamek obok. Mężczyźni rozpalili ogniska, złapali i piekli wół, cielaki, drób. Najedzeni i napojeni zasnęli.

KSIĘGA DZIEWIĄTA
Bitwa

Gdy szlachta Dobrzyńska spała na dziedzińcu zamkowym, nadjechali Moskale. Nie wiadomo, kto ich sprowadził. Hrabia ze swymi dżokejami został uwięziony w zamku, a szlachta Dobrzyńska na dziedzińcu. Powiązano im ręce i nogi, zerwano z nich odzież, siedzieli na chłodzie w samych koszulach pod strażą Moskali.

Sędziego oswobodziła szlachta, przyjaciele i krewni, którzy przybyli mu na pomoc, a pozostawali w konflikcie z Dobrzyńskimi.

Moskalami dowodzili major Płuta, Polak z miasteczka Dziurowicz (po polsku nazywał się Płutowicz, przechrzcił się, gdy wstąpił do carskiej służby) oraz Moskal, kapitan Nikita Ryków.
Gdy Sędzia poprosił Moskali o uwolnienie szlachty Dobrzyńskiej i Hrabiego tłumacząc, że nie wnosi żadnej skargi, że splądrowali mu tylko folwark, bo byli głodni, Płuta żądał za każdą głowę tysiąc rubli. Soplica zaczął się targować, a Płuta wtedy zapowiedział, że w myśl „Żółtej Księgi” (nazwana tak od koloru okładek księga barbarzyńskich rosyjskich praw wojennych) może wszystkich zesłać na Sybir lub na stryczek (jego także, bo trzyma u siebie w karczmie podejrzanego o szpiegostwo Jankiela).

W tym czasie przed dwór w Soplicowie zajechały cztery wyładowane wozy, ciągnęły za sobą woły, barany, kozy. Na pierwszym siedział Robak, który nasunął kaptur, gdy przejeżdżali obok zamku. Gdy uwięzieni szlachcice Dobrzyńscy rozpoznali go, on pokazał im znak, aby milczeli.
Na drugim wozie jechał Maciek – Rózeczka, na trzecim Bartek – Prusak, obydwaj przebrani za chłopów, na czwartym Zan i Mickiewicz.
Furmanki wjechały do stodoły Sędziego. Ksiądz Robak był wesoły, winszował Moskalom, że pojmali Hrabiego, po czym zaproponował wspólne śniadanie. Zdziwiony Sędzia zaprosił Płutę i Ryków do domu, aby ich ugościć, a Robak zaproponował, by oddziałowi Moskali wynieść beczkę siwuchy na dwór - niech też ucztują. Pijani Płuta i Ryków zgodzili się na ten pomysł.

W pewnym momencie miał miejsce nieprzyjemny epizod. Pijany Płuta chciał zmusić Telimenę do tańca i zaczął ciągnąć ją za rękę, wówczas Tadeusz uderzył go w twarz. Zdziwiony major chwycił za szpadę i ruszył na Soplicę i zabiłby go, gdyby nie Robak, który wydobył zza swojego rękawa „krócicę” i kazał strzelać Tadeuszowi. Gdy młodzieniec chybił powstało zamieszanie. Na dziedzińcu Moskale zaczęli się bić z uwolnioną szlachtą Dobrzyńską, uzbrojoną w wydobyte z wozów Robaka rapiery, pałasze, tasaki, kosy, strzelby. Cała szlachta się zjednoczyła. Pijani Moskale nie mieli z nią szans.

Tymczasem Tadeusz wyzwał na pojedynek Płutę, który w swoim zastępstwie wyznaczył Rykowa tłumacząc, że nie może zostawić żołnierzy bez dowództwa (w rzeczywistości bał się Soplicy). Gdy Ryków szedł z białą chusteczką omówić zasady pojedynku, od strony zamku nadciągnął Hrabia ze swymi dżokejami. Przepłoszył Moskali i wyzwał na pojedynek Rykowa, zarzucając mu, iż to on wydał rozkaz jego uwięzienia.

Po uzgodnieniu zasad starcia nagle rozległy się strzały skierowane do Tadeusza - kula otarła się o jego kapelusz. To Płuta stojąc w ukryciu kazał swemu żołnierzowi zastrzelić młodego Soplicę, w zamian obiecując mu pieniądze. Na pomoc Tadeuszowi ruszyła cała szlachta, nazywając Płutę zdrajcą. Rozpoczęła się bitwa, w wyniku której Moskale zaczęli się wycofywać.

To był ostatni zajazd na Litwie.

KSIĘGA DZIESIĄTA
Emigracja. Jacek

Nad Soplicowo nadciągnęła burza. Szlachta schroniła się we dworze, a jeńców Moskali zamknięto w stodole. Ulewa zerwała mosty na rzece, zalała drogi, folwark był niedostępny jak forteca, nikt nie mógł go opuścić ani przyjechać, więc wieści o bitwie nie mogły się roznieść po okolicy i dotrzeć do sztabu nieprzyjaciół.

W pokoju u Sędziego na łóżku leżał ranny ksiądz Robak, który w czasie walki zasłonił swoim ciałem pozostającego na linii strzału Gerwazego, ratując mu życie. Jego przyjaciele radzili, jak zatuszować ślady walki z Moskalami, by nie skierować na siebie gniewu cara. Choć oferowali kiesę dukatów Rykowowi, by go przekupić, ten powiedział, że z sympatii dla nich nic nie powie o wywołanej bitwie. Gdy oświadczył, że to Płut odpowie przed carem za tę porażkę i że jemu raczej należy dać dukaty, Gerwazy poinformował, że major już nic nikomu nie powie, co wszyscy potraktowali jako wiadomość o zabiciu Płuty przez klucznika. Usłyszawszy słowa Gerwazego ksiądz Robak zakwalifikował jego czyn do „pro publico bono (dla dobra publicznego) obiecując, że Bóg mu wszystko wybaczy.

W ciągu dalszej narady bohaterowie postanowili, że Maciej – Chrzciciel, Tadeusz, Maciej – Konewka, Bartek – Brzytewka i wielu innych muszą natychmiast uciekać za Niemen do Księstwa, gdyż tylko tam unikną zesłania na Sybir. Pozostała szlachta miała zwalić na nich i na Płutę winę za bitwę. Podkomorzy dał uciekinierom pieniądze na drogę, a Sędzia kazał przygotować prowiant.

Chcąc dotrzymać danego słowa, Sędzia wyznał Robakowi, że Tadeusz kocha Zosię i pragnie się z nią przed wyjazdem zaręczyć. Zgodę na tą prośbę wyraziła Telimena, a ksiądz pobłogosławił młodą parę. Na pożegnanie Zosia dała narzeczonemu obrazek ze świętą Genowefą – patronką zaręczonych i relikwiarzyk prosząc, by zawsze nosił to przy sobie. Niestety nie wszystkie prośby zostały spełnione – Robak nie zamierzał ulec namowom brata i wyjawić Tadeuszowi, że jest jego ojcem. Nie chciał, aby syn poznał mordercę.

Do Księstwa wyjeżdżał także Hrabia, mimo iż od więzienia mógł się wykupić. Honorowy mężczyzna otrzymał na pożegnanie prezent od Telimeny - kawałek wstążki od sukni.

Po wyjeździe bohaterów Robak został w pokoju z Sędzią, którego poprosił, aby wezwał Gerwazego. Wyjawił klucznikowi swoją tożsamość: opowiedział historię swojej miłości do Ewy, zabójstwo Stolnika, lata poniewierki, przemianę duchową, prosząc na koniec o wybaczenie winy. Otrzymawszy rozgrzeszenie, umarł ciężko ranny nad ranem.

KSIĘGA JEDENASTA
Rok 1812

Nadeszła wiosna. Na Litwie trwała wojna. Przybył tam Napoleon ze swoim wojskiem, książę Józef Poniatowski i król Witebski Hieronim zajęli tereny od strony Grodna, a w Soplicowie na zamkowej kwaterze z czterystutysięcznym polskim oddziałem stanął jenerał Dąbrowski, Kniaziewicz, Małachowski, Giedroić, Grabowski.

Do rodzinnego domu wrócił Tadeusz. Nazajutrz miał się odbyć uroczysty polski obiad dla wszystkich gości i zaręczyny trzech par. Wojski wieczorem zebrał najlepszych kucharzy z okolicy, zaczęto piec i gotować.

Przed świtem, w Dzień Najświętszej Panny Kwietnej jenerałowie, dowódcy legionów, wojsko oraz tłum ludzi z okolic uczestniczył w nabożeństwie w kaplicy. Wieśniaczki przyniosły na przybrany wiankami z kwiatów ołtarz pierwszy dar wiosny – snopki ziela.
Gdy skończyło się kazanie i msza w kościele, Podkomorzy, który niedawno został mianowany konfederackim marszałkiem obrony, stanął na pagórku przed kościołem i powiedział do okrążającego go tłumu:
„Bracia ogłosił wam ksiądz na ambonie.
Wolność, którą Cesarz – Król przywrócił Koronie.
A teraz Litewskiemu Księstwu, Polszcze całej
Przywraca: słyszeliście rządowe uchwały
I zwołujące walny sejm uniwersały
Ja tylko mam słów parę przemówić do gminy
W rzeczy, która się tyczy Sopliców rodziny
Tutejszych panów”.

Potem zrehabilitował Jacka Soplicę, nazywając go bohaterem. Okazało się, że zmarły realizował tajne rozkazy: zakładał potajemne towarzystwa, przygotowywał w Soplicowie powstanie, walczył w Hiszpanii pod dowództwem pułkownika Jana Kozietulskiego, z którym zdobył Somosierrę oraz wykazał się odwagę na polskich polach bitewnych. Cesarz Napoleon uhonorował go Krzyżem Legii Honorowej za bohaterstwo nie wiedząc, że Jacek już nie żyje, dlatego teraz Podkomorzy - jako reprezentant województwa - pośmiertnie ogłosił Jacka Soplicę bohaterem narodowym i zabronił komukolwiek plamić honor jego i jego rodziny. Na koniec Podkomorzy powiesił odznaczenie ze złotą koroną na grobie Jacka/księdza Robaka. Po przemówieniu Sędzia zaprosił wszystkich zebranych na biesiadę do zamku, na którym zebrało się mnóstwo gości ucztujących przy suto zastawionych stołach.

Nikt już się nie kłócił: Protazy i Gerwazy pogodzili się i popijali miód, Asesor z Rejentem wspominali krótkie polowanie na zająca, podczas którego ich charty Kusy i Sokół dopadły zwierzaka jednocześnie.

W zamku odbywały się zaręczyny trzech par: Zosi i Tadeusza (mianowanego instruktorem w litewskim pułku), Rejenta i Telimeny oraz Tekli Hreczeszanki, córki Wojskiego i Asesora.


KSIĘGA DWUNASTA
Kochajmy się

Na zamku rozpoczęła się uczta zaręczynowa. Wojski jako Marszałek dworu z laską w ręku na znak sprawującego urzędu usadzał gości: Podkomorzego na honorowym miejscu, obok generałów, oficerów i resztę gości. Na zamkowym dziedzińcu z włościanami przy stole siedział Sędzia z plebanem.

Wszyscy zebrani goście zachwycali się „wielkim serwisem”, który wraz z podawanymi potrawami zmieniał się, cała kompozycja przedstawiała cztery pory roku.
W pewnym momencie Sędzia wprowadził na salę zamkową Maćka nad Maćkami Dobrzyńskiego i posadził go przy generałach. Przywódca szlachty nie chciał nic jeść, przybył z ciekawości zobaczyć na własne oczy armię narodową. Generał Dąbrowski znał go z dawnych czasów, cenił jego waleczność, odwagę.

Dalej Dąbrowski poznał także właściciela słynnego miecza „Scyzoryka”, o którym dużo słyszał od Wojskiego. Okazało się, że Gerwazy po bitwie w Soplicowie z obawy przed Moskalami całą zimę ukrywał się w lasach. Wrócił dopiero na wiosnę, gdy na Litwę wkroczył Napoleon z wojskiem. Teraz wszyscy podziwiali jego miecz: był ciężki, tylko kilku z oficerów mogło go utrzymać w rękach. Gdy generałowi Kniaziewiczowi udało się wykonać nim parę machnięć i sztuczek, wówczas Gerwazy podarował mu szablę (choć była jego ukochanym „dziecięciem”) nie kryjąc szczęścia, że po jego śmierci Scyzoryk nie zardzewieje i będzie miał kto nim walczyć.

Nagle do sali weszła długo oczekiwana, trzecia para narzeczonych: Rejent z Telimeną. Hrabia oniemiał, gdyż przed wyjazdem kobieta dała mu nadzieję, a nawet kawałek wstążki od sukni. Uświadomiwszy sobie, że okazała się być niewierną, dobył szpady. Wówczas przebiegła Telimena rzekła, że jeżeli ją kocha i ożeni się z nią, ona nie poślubi Rejenta. Słysząc tą propozycję, Hrabia wycofał się (nie chciał wiązać się na stałe).

Po najedzeniu się goście wyszli na dziedziniec. Sędzia obdarował bratanka kilkoma wioskami, a Zosia z Tadeuszem postanowili, że oddadzą włościanom ziemię, czyniąc ich wolnymi i pracującymi na własny rachunek. Poza tym Tadeusz jako żołnierz wyrzekł się władzy nad poddanymi, a Zosia zapewniła, że kocha wieś i sama zajmie się gospodarstwem, ponieważ nie lubi wystawnego życia.

Na koniec Gerwazy przyznał się Zosi i Tadeuszowi, że po śmierci swojego pana Stolnika ukrył przed Moskalami i Sędzią skrzynię ze stołowymi naczyniami, klejnoty, bogate kity oraz przez te lata uzbierał worek talarów za swoje wysługi. Teraz, przyrzekając, że będzie im wiernie służyć, chciał, aby przeznaczyli to na wyremontowanie zamku

Zaręczyny zakończył polonez, odtańczony w rytm gry cymbalisty Jankiela i rozpoczęty przez Podkomorzego i Zosię jako pierwszą parę. Nadszedł wieczór, goście bawili się dalej, wznoszono toasty za trzy pary, które się zaręczyły, za Napoleona, za wszystkich generałów itd.



  Dowiedz się więcej
Geneza Pana Tadeusza Adama Mickiewicza
Podtytuł Pana Tadeusza
Pan Tadeusz - streszczenie
Bohaterowie Pana Tadeusza
Imioniska
Czas i miejsce akcji Pana Tadeusza
Narrator w Panu Tadeuszu
Nawiązania do tradycji w Panu Tadeuszu
Główne wątki w Panu Tadeuszu
Szlachta w Panu Tadeuszu
Pan Tadeusz jako epos
Tło historyczne w Panu Tadeuszu
Jacek Soplica – ksiądz Robak jako bohater romantyczny oraz jako ostatnie słowo Mickiewicza w sprawie idei niepodległościowych
Recepcje Pana Tadeusza
Artyzm Pana Tadeusza
Rola historii w Panu Tadeuszu
Szlacheckie obyczaje w Panu Tadeuszu
Obraz Soplicowa
Funkcja przymiotnika "ostatni" w Panu Tadeuszu
Komizm i humor w Panu Tadeuszu
Baśniowość Pana Tadeusza
Inwokacja i epilog Pana Tadeusza
Język Pana Tadeusza
Wyidealizowanie realności w utworze
Przyroda w Panu Tadeuszu
Pan Tadeusz - plan wydarzeń
Pan Tadeusz - cytaty
Bibliografia do „Pana Tadeusza”
Najważniejsze cytaty w „Panu Tadeuszu”
Czy „Pan Tadeusz” powinien znaleźć się w spisie lektur szkolnych? – rozprawka
Czy zgadzasz się z opinią Mickiewicza, że motywem przewodnim „Pana Tadeusza” jest piękno świata i uroda dawnej Polski? – rozprawka
Dlaczego warto przeczytać „Pana Tadeusza”?
Obraz kraju lat dziecinnych w „Panu Tadeuszu”
Adam Mickiewicz – notatka szkolna
Opis grzybobrania w „Panu Tadeuszu”
Muzyka w „Panu Tadeuszu”
Humor w „Panu Tadeuszu”
Opis koncertu Jankiela w „Panu Tadeuszu”
Charakterystyka Jankiela
Motyw karczmy w „Panu Tadeuszu”
Opis gry Wojskiego na rogu
Spór o zamek w „Panu Tadeuszu”
Epilog w „Panu Tadeuszu”
Polityka w „Panu Tadeuszu”
Obraz Rosjan w „Panu Tadeuszu”
Obraz Polaków w „Panu Tadeuszu”
„Pan Tadeusz” jako wyraz tęsknoty Mickiewicza za ojczyzną
Znaczenie „Pana Tadeusza” dawniej i dziś
Historia w „Panu Tadeuszu”
Soplicowo jako centrum polszczyzny
Motyw spowiedzi w „Panu Tadeuszu”
Spowiedź księdza Robaka
Jacek Soplica – bohater pozytywny czy negatywny?
Losy Jacka Soplicy i jego działalność patriotyczna
Okoliczności powstania „Pana Tadeusza”
Jacek Soplica jako bohater romantyczny
Charakterystyka postaci historycznych w „Panu Tadeuszu”
Opis polowania na niedźwiedzia w „Panu Tadeuszu”
Motyw zamku w „Panu Tadeuszu”
Motyw dworku szlacheckiego w „Panu Tadeuszu”
Wartości artystyczne „Pana Tadeusza”
Narracja „Pana Tadeusza”
Język „Pana Tadeusza”
„Pan Tadeusz” jako przykład epopei
Ponadczasowość „Pana Tadeusza”
„Pan Tadeusz” - arcydzieło czy kicz – rozprawka
Kompozycja „Pana Tadeusza”
Filmowe perypetie „Pana Tadeusza”
„Pan Tadeusz” jako utwór romantyczny
Motyw przyrody w „Panu Tadeuszu”
Poetycko-malarski obraz natury w „Panu Tadeuszu”
Dawne tradycje i obyczaje w „Panu Tadeuszu”
Motyw miłości w „Panu Tadeuszu”
Motyw szlachty w „Panu Tadeuszu”
Charakterystyka szlachty w „Panu Tadeuszu”
Inwokacja „Pana Tadeusza” – interpretacja
Opisy wschodów i zachodów słońca w „Panu Tadeuszu”
Charakterystyka Maćka nad Maćkami i szlachty dobrzyńskiej
Podkomorzy – charakterystyka
Rejent – charakterystyka
Asesor – charakterystyka
Protazy – charakterystyka
Klucznik Gerwazy – charakterystyka postaci
Hrabia Horeszko – charakterystyka postaci
Telimena – charakterystyka postaci
Zosia – charakterystyka postaci
Tadeusz Soplica – charakterystyka postaci
Sędzia Soplica – charakterystyka postaci
Jacek Soplica (Ksiądz Robak) – charakterystyka postaci
Spór Asesora z Rejentem
Czas i miejsce akcji „Pana Tadeusza”
Plan wydarzeń „Pana Tadeusza”
Literackie nawiązania do „Pana Tadeusza”
Wyjaśnienie tytułu „Pana Tadeusza”
Opis uczty w „Panu Tadeuszu”
Historia Domeyki i Doweyki
Streszczenie „Pana Tadeusza”