2l.pl Lektury Motywy literackie
Jesteś w: 2l.pl -> Zdążyć przed Panem Bogiem

2l.pl / Streszczenie „Zdążyć przed Panem Bogiem”

Autor: Jakub Ciczkowski     Data publikacji: 20.01.2006     Serwis chroniony prawem autorskim

Bohater Marek wspomina chłodny dzień, dziewiętnasty kwietnia, kiedy obudzony strzałami, wyszedł z domu położonego w getcie. Następnego dnia wysadzono bramę i wybuch zabił kilkudziesięciu Niemców. Szturmowanego getta broniło czterdzieści osób, nie chcieli się poddać. Dzień wcześniej na wieść o likwidacji getta uformowało się dowództwo powstania, m.in. komendant Anielewicz, Geller i Edelman. Anielewicz, mimo że nie wierzył w zwycięstwo, świadomy, że idą na śmierć w imię honoru i historii. miał nadzieję, że zwyciężą, że nadejdą jakieś posiłki. W maju Anielewicz, podobnie jak osiemdziesiąt innych osób popełnił samobójstwo. W tym miejscu do dziś jest usypany - świadectwo zbiorowej mogiły.


Marek bohatersko i z determinacją dowodził czterdziestoma żołnierzami, nie denerwował się, ponieważ nic większego niż śmierć nie mogło ich spotkać. Za murami getta toczyło się normalne życie, walczący widzieli nawet karuzelę. Młody Michała Klepfisz, odznaczony pośmiertnie Krzyżem Virtuti Militari zasłonił własnym ciałem karabin maszynowy, by pozostali mogli się przedrzeć dalej.

Marek był gońcem w szpitalu. Stawał przy bramie, prowadzącej na Umschlagplatz i wyprowadzał chorych. Mieszkańcy getta mieli wówczas jeden cel – zdobycie „numerka życia”. Niemcy obiecywali ludziom jedzenie, a ci posłusznie szli do wagonów. Nie wierzono, że Niemcy mogliby posyłać ludzi na pewną śmierć i marnować tyle chleba.

Akcja wywożenia ludzi trwała przez sześć tygodni – od dwudziestego drugiego lipca do ósmego września 1942 roku. Marek stał wówczas w bramie. Odprowadził na plac czterysta tysięcy ludzi. Pielęgniarki podczas likwidacji szpitala podawały dzieciom cyjanek, chroniąc ich przed dostaniem się do komory gazowej. Różni ludzie decydowali się na śmierć w specyficznych okolicznościach – niektórzy, jak Czerniaków, czynili swoją śmierć prywatną, inni chcieli umrzeć publicznie. Większość jednak chciała powstania, ponieważ umieranie z bronią jest piękniejsze niż śmierć bez broni. Chodziło głównie o wybór sposobu umierania.




Wywiad, w którym Marek opowiadał o wydarzeniach z powstania w getcie, został przetłumaczony na różne języki obce i wywołał głębokie oburzenie, ze względu na mało heroiczne szczegóły. W 1963 roku Marek w USA i rozmawiał o pamięci o ofiarach getta. Nikt podczas wojny nie mógł uwierzyć, że tysiące ludzi przerabiano na mydło i wywożono do obozów. Naciskano nawet na Marka, by ten zmienił treść wywiadu m.in. zwiększył liczbę powstańców (było ich 220).

Marek był jedynym członkiem dowództwa, który przeżył powstanie. O walkach jeszcze w czasie wojny mówił bez patosu, co nie podobało się innym. Potem zamilkł na 30 lat. Wspomniał o pięknej śmierci Krystyny Krachelskiej, zestawiając ją ze śmiercią zwykłych osób z wyczerpania i głodu. Wspominał o przypadkach kanibalizmu (Rywka Urman) i wyrywania dzieciom jedynej strawy – zupy. Lekarze w getcie przeprowadzali badania nad głodem, których wyniki zostały opublikowane w pracy: „Choroba głodowa. Badania kliniczne nad głodem wykonane w getcie warszawskim w 1942 roku”. Badacze wyróżnili trzy stopnie wychudzenia. Badacze stwierdzili, że stan psychiczny badanych charakteryzował się ubóstwem myśli. Śmierć głodowa była podobna do śmierci fizjologicznej, ze starości.

W tym czasie chirurgiem w radomskim szpitalu świętego Kazimierza był Profesor. Wojna okazała się doskonałą szkołą dla młodego chirurga, mógł nawet ujrzeć otwarte, bijące serce. W Polsce dopiero w 1947 roku profesor Crafoord wykonał operację chirurgiczną na otwartej klatce piersiowej, lecz nawet wówczas nie otworzono worka osierdziowego. Profesor – 20 czerwca 1952 roku – zoperował serce Genowefy Kwapisz. Umiejętność operowania na otwartym sercu zyskał dzięki doświadczeniu, jaki nabył podczas wojny. Bał się jednak, że koledzy powiedzą, iż eksperymentuje na człowieku. Opowiadał o etycznych rozterkach przed operacją (przy zabiegu prezesa Rzewuskiego po zawale). I zachęcie Marka do podjęcia ryzyka. Gdyby nie słowa Marka nie doszłoby również do operacji Rudnego i pani Bubnerowej, której odwrócono krwiobieg. Edelman opowiada o rozterkach zawodowych Profesora przy ostatniej z wymienionych operacji i jego wahaniach przed nowatorskim zabiegiem. Po zabiegu Bubnerowej Profesor opowiadał o swojej metodzie na zjeździe kardiochirurgów w Bad Nauheim. Wszyscy wstali z miejsc i bili brawo. Potem chirurdzy z Pittsburga i USA zaczęli stosować metodę odwracania krwiobiegu. Najtrudniejszą decyzją była operacja Rzewuskiego. Profesor zwlekał długo, jednak Edelman był nieugięty. Według niego każdy, kto jest oswojony ze śmiercią tak jak on, ma większą odpowiedzialność za życie. Wspierała go m.in. Elżbieta Chętkowska. Nagroda jej imienia, przyznawana za wybitne osiągnięcia z zakresu kardiologii i ufundowana została z honorariów za pracę Edelmana „Zawał serca”.




Marek wspomina kręcenie podczas wojny w getcie filmu „Requiem dla 500000”, w którym widać, jak ludzie idą do wagonów, trzymając w rękach bochenki chleba. Spokój przerwały strzały wywołanego w getcie powstania. Edelman sprzeciwia się twierdzeniu, że śmierć w milczeniu jest gorsza od śmierci z bronią w ręku. Uważa, że niegodnym jest przeżycie cudzym kosztem. O wiele łatwiej było umierać tym, którzy walczyli w powstaniu niż tym, którzy odjechali wagonami i musieli wykopać sobie dół, a potem rozebrać się do naga. Marek wspomina zbiegowisko w getcie, które przyglądało się jak Niemcy obcinali brodę stojącemu w beczce Żydowi. Bohater pomyślał wówczas, że najważniejszą rzeczą było nie dać się wepchnąć w beczkę. Przed wojną przekonywał Żydów, aby zostali w Polsce, gdyż wkrótce będzie tu socjalizm. Dlatego nie uciekł za granicę, jak jego koledzy, gdy wybuchła wojna. Każdego roku, w rocznicę powstania dostawał bukiet kwiatów, nie wiadomo od kogo. Narratorka nie wie czy powinna o tym wspominać, podobnie jak o prostytutkach pracujących w getcie.

Edelman podczas wojny codziennie opuszczał getto jako szpitalny goniec, nie zdecydował się jednak na ucieczkę. Przed wojną był nikim, a w trzy lata później był członkiem komendy ŻOB-u, jednym z pięciu ludzi wybranych z trzystu tysięcy. Miał świadomość, że na jego miejscu powinien znaleźć się „Adam”, jednak ten załamał się, gdy jego dziewczynę zabrano na Pawiak. Marek zajął się wyprowadzaniem z Umschlagplatzu tych, którzy byli najbardziej potrzebni. Obok Umschlagplatzu mieściło się ambulatorium, w którym pracowały uczennice szkoły pielęgniarskiej. Ludzie czekali na załadowanie do wagonów w budynku szkoły. Gdy pewnego dnia własowcy gwałcili tam dziewczynę, nikt jej nie pomógł. Przeżyła jednak wojnę i była szczęśliwa. Pola Lifszyc, mając szansę na uratowanie, zdecydowała się wsiąść do wagonu z matką. O Korczaku pamiętają wszyscy, o niej – nikt.

Numerki na życie ratowały przedv pójściem na Umschlagplatz. Było to we wrześniu, na dwa dni przed końcem akcji likwidacyjnej. Hercelowa, lekarz naczelny szpitala, otrzymała kilkanaście numerków, które rozdzielała między najbardziej godne osoby. Niektórym udało się przeżyć, niektórzy zaznali dzięki temu kilku szczęśliwych dni. Marek również otrzymał numerek życia. W getcie jednym ze sposobów na przeżycie była miłość, ludzie brali ślub, a niedługo później szli na Umschlagplatz. 22 lipca 1942 roku zapadła decyzja o likwidacji getta. Członkowie ŻOB-u wiedzieli co to oznacza. Pierwszy raz wspomniano wówczas o walce zbrojnej. Gdy jednak przerwano akcję zaniechano przygotowań.




Edelman wspomina o myślach pacjentów po zawale. Wilczkowski myślał o wspinaczce, Rudny o działce ogrodniczej, zaś Bubnerowa o swej pracy – skręcaniu długopisów. Opisuje także ich zajęcia po przebytej operacji. Wspomina o córce zabitego komendanta Umschlagplatzu, który nie chciał ludziom z ŻOB-u dać pieniędzy na broń, ponieważ płacił za ukrywanie dziecka. Dla Marka śmierć zastępcy komendanta miała sens – po tym już nikt nie odmówił dawania pieniędzy na broń.

Gdy w getcie zostało sześćdziesiąt tysięcy Żydów stworzono jedną organizację wojskową dla całego getta – Żydowską Organizację Bojową – ŻOB. Liczyła ona pięćset osób. W styczniu, po kolejnej akcji, zostało osiemdziesięciu. Nie szli już pokornie do transportów – zaczęli się buntować. AK i PPR dostarczało im broń. Radiostacja Kościuszki nadawała w tych dniach apele wzywające do walki. Pewnego dnia Anielewicz postanowił zdobyć broń i na Miłej zabił werkszuca. W odwecie Niemcy zabrali wszystkich z Zamenhofa – kilkaset osób. Żydzi wydawali również gazetki, które łączniczki rozwoziły po całej Polsce. Ludzie z ŻOB-u kazali uciec mieszkańcom getta w Piotrkowie, ponieważ pracę dla gminy uważali za kolaborację. Udało im się wykupić łączniczkę z rąk Ukraińców, a także ocalić grupę przenoszącą powielacz gazetek.

Edelman wspomina podpalenie getta przez Niemców po wybuchu powstania. Części osób udało się uciec przez wyrwę w murze, dzięki celnemu strzałowi w oświetlający ją reflektor. Po wojnie Edelman odnalazł córkę Zygmunta, Elżunię. Wyjechała do Ameryki, gdzie zaadoptowali ją jacyś bogaci ludzie. Potem popełniła samobójstwo. Edelman opisuje szczegóły powstania – ukrywanie się w piwnicach, nieudane akcje AK, momenty załamania pomoc prostytutek, jedzenie, jakim żywili się powstańcy, kolejne ofiary wśród Żydów. Wspomina, że wszystko działo się szybko. Marek nie potrafił odpowiedzieć ludziom, co mają robić. 8 maja dowiedzieli się o samobójstwie Anielewicza, a dzień później dzięki kanalarzom przedostali się poza getto, do wylotu przy ulicy Prostej. Porównując walkę w powstaniu warszawskim stwierdza, że była komfortowa.




Po wojnie Andrzej Wajda proponuje by w jego filmie Edelman opowiadał o miejscach charakterystycznych w getcie. Wielu z nich już nie ma (m.in. bramy, rampy kolejowej). W miejscu starego muru umieszczono tablice pamiątkowe i na Zaduszki oraz Jom Kipur zapalane są świece w świecznikach. Wajda kreśli scenariusz przyszłego filmu – przyjazd zagranicznych gości, oddanie hołdu poległym, ujęcia na cmentarzu, gdzie obok grobu Michała jest mogiła Jurka Błonesa, jego siostry Guty, brata Luśka, Fejgełe Goldsztajna, Zygmunta Frydrycha, ojca Elżuni i wielu innych, między innymi zmarłych w getcie z głodu, z wycieńczenia, na tyfus. Z kanałów powstańcy wyszli na Prostej. Brakowało ośmiu ludzi, którym Edelman kazał przejść do szerszego kanału, żeby nie udusili się od metanu. Marek wspomina tych, co przeżyli. M.in. Anną Strońską, która kolekcjonuje przedwojenne figurki Żydów. Edelman nie zgodził się wystąpić w filmie Wajdy.

Marek Edelman został lekarzem, ponieważ musiał robić nadal to, co robił w getcie. W kwietniu 1943 roku w getcie było czterdzieści tysięcy ludzi i za tylu ŻOB podjął decyzję, że nie pójdą na dobrowolną śmierć. Nie mógł po wojnie się odnaleźć, jego żona – Ala zapisała go na medycynę. Z tego czasu pamięta śmierć Mikołaja – pierwszego znajomego, który umarł normalną śmiercią. Pewnego dnia uświadomił sobie, że jako lekarz może nadal odpowiadać za ludzkie życie. Jego zadaniem było ocalenie jak najwięcej osób. Podobnie jak w czasie, kiedy stał w bramie Umschlagplatzu. O Edelmanie mawiano, że ożywia się dopiero wtedy, gdy zaczyna się wyścig ze śmiercią. W takich sytuacjach odpowiadał, że kiedy Pan Bóg chce zgasić świeczkę, to on musi szybko osłonić płomień, wykorzystując chwilową nieuwagę Stwórcy. Jeśli coś takiego mu się udaje, ma wrażenie, że wywiódł Boga w pole. Uważał, że ma do tego prawo, ponieważ obok niego przeszło czterysta tysięcy ludzi na Umschlagplatz. Edelman wspomina swoich pacjentów. Mówi, że każdy człowiek, za którego czuje się odpowiedzialny, staje się mu bliski i wie o nim wszystko.
Powstańców było 220, a Niemców – 2090. Niemcy mieli lotnictwo, artylerię, pojazdy pancerne, miotacze min, 82 karabiny maszynowe, 135 pistoletów maszynowych i 1358 karabinów. Na jednego powstańca w getcie przypadał 1 rewolwer, 5 granatów i 5 butelek zapalających. Do getta Niemcy wkroczyli 19 kwietnia o czwartej. Walka rozpoczęła się na placu Muranowskiego, Zamenhofa i ulicy Gęsiej. O czternastej Niemcy wycofali się, a powstańcy cieszyli się, że tego dnia na Umschlagplatz nie wyprowadzono żadnego człowieka. Powstańcy otwierają ogień do niemieckich parlamentariuszy, którzy proponują rozejm. Po wojnie Edelman zobaczył Stroopa, który zjawił się przed Prokuraturą i Komisją do Badań Zbrodni.

Edelman kontynuuje opowieść o przebiegu powstania w getcie i o tym, że gdy Niemcy podpalili getto pozostali przy życiu zaczęli ukrywać się w piwnicach. Oprawcy wrzucali tam bomby, wysadzali też schrony zabijając nawet kilkaset osób. Marek wspomina o „Wacławie” (Henryku Wolińskim), który kierował referatem żydowskim w Głównej Komendzie AK, spisywał meldunki z getta i wysyłał je w świat m.in. do Londynu, który jednak początkowo nie wierzył w raporty.

Edelman opisuje kontakty ŻOB-u z AK i próby pomocy powstańcom. Między innymi losy Henryka Grabowskiego, który podczas wojny organizował w Wilnie opór Żydów czy Jurka Wilnera, który m.in. dostarczał do getta broń, był aresztowany, torturowany, jednak nie wydał nikogo. Udało mu się uciec i po wyzdrowieniu kontynuował przerzucanie broni do getta. Podczas powstania popełnił samobójstwo w schronie, gdzie zginęła większość członków Organizacji Bojowej i komendant Mordechaj Anielewicz. Mecenas Woliński „Wacław” ubolewał nad śmiercią każdego z ludzi z getta: szanowanych, bohaterskich i takich polskich. Edelman opowiada o swoim spotkaniu po wojnie z Wolińskim i Tosią – doktor Teodozją Goliborską. Wspominali także zabawne historie z okresu wojny.

Marek Edelman denerwuje się, że po wojnie wszyscy hiperbolizują dokonania powstańców, zmieniając fakty w czasie, gdy nie mają już one znaczenia (liczba powstańców, wywieszenie sztandarów w pierwszych dniach powstania i in.). Edelman postanawia wyjaśnić jeszcze jedną kwestię – dlaczego żyje. Wiele razy był bardzo bliski od śmierci. Za każdym razem jego życie ocalił przypadek.

Marek opowiada o swoich pacjentach, dziewczynkach przywożonych do szpitala z wadą serca. Inżynier Sejdak zna doskonale pracę serca, ponieważ w ciągu półtora roku zdołał skonstruować dla Profesora sztuczne serce. Obecnie inżynier pracuje nad maszyną, która pozwoli przetrwać chorym czas między zawałem i operacją. Edelman jest przekonany, że urządzenie ocali życie wielu ludziom. Edelman wspomina, że czasami Stwórca utrudnia wyścig o życie małymi złośliwościami. Nieraz o uratowaniu życia decydują minuty.

Dla Edelmana najważniejsze było, aby osłonić płomień ludzkiego życia. Bóg jednak obserwował wszystko i potrafił tak przebiegle ugodzić, że na wszystko było za późno. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kiedy nadchodzi kres życia drugiego człowieka. Czasami ma się wrażenie, że udało się i nic już nie powinno zaskoczyć, a jednak coś się dzieje. Czasami pacjent umiera na stole, ponieważ był to zawał okrężny, który nie został wykryty w EKG ani w koronarografii. Dlatego też, pamiętając o wybiegach Boga, po zakończonej operacji należy czekać przez długie dni, w ciągu których okaże się, czy serce przystosowało się do nowych tętnic i lekarstw. A kiedy opada napięcie, uświadamia sobie, że proporcja wynosi jeden do czterystu tysięcy. Każde życie stanowi dla niego sto procent, więc ta walka może ma jakiś sens.



  Dowiedz się więcej
„Zdążyć przed Panem Bogiem” - streszczenie szczegółowe
Bibliografia „Zdążyć przed panem Bogiem”
Zdążyć przed Panem Bogiem” - najważniejsze cytaty
Miłość w getcie na podstawie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Eksterminacja Żydów w „Zdążyć przed panem Bogiem” (Holocaust)
Problematyka „Zdążyć przed panem Bogiem”
Wyjaśnij słowa: ,,... każde życie stanowi dla każdego całe sto procent, więc może ma to jakiś sens...”.
Wyjaśnij słowa: ,,kiedy się dobrze zna śmierć, to ma się większą odpowiedzialność za życie”
Wyjaśnij słowa: „Najważniejsze jest, aby nie dać się wepchnąć na beczkę”
Reporter w poszukiwaniu prawdy na przykładzie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Czas i miejsce akcji „Zdążyć przed panem Bogiem”
Portret Żydów w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Wartość ludzkiego życia „Zdążyć przed panem Bogiem”
Motyw lekarza w „Zdążyć przed Panem Bogiem”
Literatura faktu na przykładzie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Portret Marka Edelmana na podstawie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Marek Edelman – notatka szkolna
Hanna Krall – notatka szkolna
Bohaterowie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Geneza utworu „Zdążyć przed panem Bogiem”
Gatunek reportażu na przykładzie „Zdążyć przed panem Bogiem”
Bóg w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Śmierć w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Pojmowanie historii w „Zdążyć przed panem Bogiem”
„Zdążyć przed panem Bogiem” – interpretacja tytułu
Symbole w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Tło historyczne „Zdążyć przed panem Bogiem”
Obraz getta warszawskiego w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Obraz powstania w getcie warszawskim w „Zdążyć przed panem Bogiem”
Plan wydarzeń „Zdążyć przed panem Bogiem”
Kompozycja „Zdążyć przed panem Bogiem”
Streszczenie „Zdążyć przed Panem Bogiem”