2l.pl Lektury Motywy literackie
Jesteś w: 2l.pl -> Syzyfowe prace

2l.pl / „Syzyfowe prace” – najważniejsze cytaty

Autor: Jakub Ciczkowski     Data publikacji: 20.01.2006     Serwis chroniony prawem autorskim

„Uczucie osamotnienia, graniczącego z rozpaczą, chwyciło małego szlachcica stalowemi szponami. Wzrok jego latał niespokojnie od przedmiotu do przedmiotu, z miejsca na miejsce, szukając czegoś znajomego i bliskiego. Spoczął wreszcie na tym kącie kanapki, gdzie siedzieli rodzice, ale i tam spał ktoś obcy. Z kątów izby, zasnutych mrokiem, wychylał się strach wielkooki, a widok gratów, stojących w półświetle, zdawał się grozić w sposób złowrogi. Długo malec siedział na posłaniu, patrząc bezsilnie i nie będąc w stanie najsroższem swojem cierpieniem odgadnąć, po co to wszystko z nim zrobiono, co to znaczy, dla jakiej racji tak jest męczony”. O samotności Marcinka podczas pierwszej nocy w Owczarach


„Nie należy szerzyć oświaty w kosmopolitycznem znaczeniu tego wyrazu, lecz należy szerzyć «oświatę rosyjską». Na to zdał się cały Pestalozzi... Pragnąc za pomocą zruszczenia tych chłopów polskich istotnie przyczynić się do szybkiego rozwoju północy na drodze cywilizacji, należałoby to zrobić tak skutecznie, ażeby chłop tutejszy ukochał Rosję, jej prawosławną wiarę, mowę, obyczaj, ażeby za nią gotów był ginąć w wojnie i pracować dla niej w pokoju. Trzebaby więc wydrzeć z korzeniem tutejszy, iście zwierzęcy konserwatyzm tych chłopów. Trzebaby zburzyć tę odwieczną, swoistą kulturę, niby stare domostwo, spalić na stosie wierzenia, przesądy, obyczaje, i zbudować nowe, nasze, tak szybko, jak się buduje miasta w Ameryce Północnej. Na tym gruncie dopiero możnaby zacząć wypełnianie marzeń pedagogów szwajcarskich. To, co my robimy, te środki, jakie przedsiębierzemy...”. Wypowiedź Piotra Nikołajewicza Jaczmieniewa o rusyfikacji

„Wszystko, co robiła i o czem myślała pani Borowiczowa, to były w warunkach życia familji szlacheckiej tego rodzaju – po prostu zamachy stanu. Już samo oddawanie syna do gimnazjum, konieczność płacenia stancji, wpisów, nabywania książek, odzieży mundurowej i t. d. stanowiły wysiłek niezmierny. Teraz, kiedy przyszło jeszcze płacić po trzy ruble za godzinę lekcji, była to już gra. Pani Borowiczowa rozważała to wszystko, przebiegała w myśli wszelkie szansę i zdecydowała się nieodwołalnie: choćby przyszło łachmany wiązać, chłopca uczyć trzeba. Liczyła zresztą na indyki, prosięta, kaczki i t. p., i obiecywała sobie, że pokryje niespodziewane wydatki”. Sytuacja szlachty polskiej pragnącej edukować swoje dzieci

„Salonik ów było to istne pudełeczko, wyłożone pięknemi sprzętami. Na środku błyszczącej posadzki leżał dywan, a na nim stały niewielkie mebelki, obite jasną materją: wykwintna kanapka i foteliki, skupione dokoła małego stołu, gdzie leżały albumy, całe stosy fotografii w pięknych pudłach i misa, napełniona biletami wizytowemi. (...)Przed biurkiem było lekkie krzesło na biegunach, obok niego kosz ze zniszczonemi papierami. Na wszystkich ścianach wisiały tak zwane chińskie parawaniki z rozpostartemi w nich, na kształt wachlarzy, fotografjami pięknych dziewic o niesłychanie wielkich oczach i biustach, do najniższego stopnia odsłonionych, albo reprodukcje miłych kociąt, scen zabawnych i widoki miasta gubernjalnego Klerykowa”. Opis salonu profesora Majewskiego




„- Nie może być dobrych rezultatów, bo złe jest przygotowanie. Dzieci nie mówią po rosyjsku, więc jakże się mają uczyć w tej szkole, gdzie wykład nauk odbywa się w tym języku. Należy zrzucić pychę z serca i zabrać się do reformy. Wtedy dopiero dziecko może być przyjęte...(…) - Należy jeszcze (…) należy jeszcze mówić z nimi w domu po rosyjsku. Oto, jaka reforma przeprowadzona być musi!” Słowa inspektora Sieldewa o nauce w gimnazjum

Opis Wygwizdowa: „leży w kotlince, ku której miasto Kleryków zsuwa się nieznacznie i w której się zwęża, formując jedną długą i powykrzywianą ulicę. Domy tam są bardzo stare i okropnie wilgotne, podwórza cuchnące, mieszkania ciemne i brudne. «Stara Przepiórzyca» mieszkała w domostwie, z dawien dawna noszącem przezwisko Cegielszczyzny”.




„Niski mur, tu i owdzie rozwalony, zarośnięty trawą i mchem, stanowił granicę podwórza. Za murem płynął kanał w obmurowanem niegdyś łożysku. Z czasem wiele kamieni wysunęło się, wpadło do wody i ugrzęzło w cuchnącym ile dna tej strugi, a bujne krzaki i błotne zielska obsiadły jej brzegi. Dalej, za rowem, ciągnął się czyjś park, rosnący na błotnistym gruncie, zaniedbany tak dalece, że mógł przedstawiać małą puszczę, której nigdy stopa ludzka nie przebyła, i gdzie tylko ptaki mieszkają. Z tej strony muru stała szopa i drwalnie, wybudowane w sposób nadzwyczaj lekkomyślny. Tuż przy szopie, pod samym murem, leżało kilka starych, opalonych i na pół zgniłych belek, o których istnieniu ani właściciel, ani żaden złodziej zapewne nie pamiętał. Pokrzywy i osty usiłowały do cna je zakryć”. Opis podwórza u Przepiórowskiej

„Pisywał do gazet. Chodziła głucha fama, którą sam, jak mógł, dusił, że na pewno drukował duże artykuły z zakresu jakiejś socjologji. Dziś, gdy z pana Sztettera niema w gimnazjum klerykowskim ani dymu, ani popiołu, możemy na tem miejscu, nie szkodząc mu, wspomnieć o drugiej jego tajemnicy. Przez długi szereg lat tłómaczył przecudnym, niepokalanym wierszem poezje ulubionego melancholika Shelley'a i miał zamiar wydać ów przekład bezimiennie. Widocznie jednak ubezwładniła natchnienie «Grammatika polskawo jazyka», bo przekład nie ukazuje się w druku...”. O nauczycielu Sztetterze

„Promienie wczesnego słońca padały na zwartą ścianę długich gałęzi świerkowych i cały las, mokry jeszcze od rosy, mienił się ślicznemi barwami. Rzeka w jego głębi rozlewała się w płytkie smugi, pośród których na kępkach rosły olbrzymie, stare olchy. Były tam miejsca prawie niedostępne, obrosłe zwartemi kłębami drobnej olszyny i były dziwnie urocze, samotne jeziorka, nad których płytką wodą stały wielkie pnie czerwone. Marcinek znał te miejsca od dawna. Ruszył stamtąd na lewo ku niewielkiemu wzgórzu, gdzie wybujały młode zarośla po wyciętym lesie. Niektóre z drzewin witał z uśmiechem radości. Odsłaniały się tam pewne widoki, pewne wysmukłe brzózki, dla których żywił uczucia więcej, niż przyjazne. Lubił je, nie wiedząc o tem, tak głęboko, jakby były cząstkami jego istoty, organami jego czującej natury”. Opis lasu nieopodal Gawronek




„Całe myśliwstwo polegało właściwie na chodzeniu za ptakami. Kraski i grzywacze, żołny i jastrzębie wodziły młodzieńca za nos po wszystkich górach, dokądby już nawet kulawy pies nie zabłądził. Oprócz nich pędziła go z miejsca na miejsce wiecznie głodna ciekawość. Każde nieznane drzewo dalekie, strumień, błyszczący na słońcu w odległości kilku wiorst, siniejące w przestrzeni lasy, góry pokryte jałowcem i smutne gąszcze świerkowe stanowiły dla niego zupełnie nowy, jakby nieodkryty dotąd świat zaczarowany. Było to dziwne zbratanie się z wszelkiemi wertepami” Opis myślistwa

„Zbocze najbliższego wąwozu, wysokie na kilkadziesiąt łokci, porastały ogromnie gęste zarośla tarek, leszczyny, jeżyn, kaliny i jałowcu. Wszystkie te krzaki oplatał dziki chmiel, tworząc z tego miejsca istną dziewiczą puszczę, żadna bowiem noga ludzka nie była w stanie przekroczyć tych zarośli. U stóp urwiska było w cieniu wielkich drzew źródło wody bardzo dobrej - i rozlewało się naokół w topiel błotnistą. (...) Do źródełka szło się po wielkich, płaskich kamieniach, rzuconych przez kogoś w czasie bardzo zamierzchłym. Marcinek rozkochał się w tem miejscu dla jego dziwnego uroku i samotności.”. Opis altanki Borowicza




„ Borowicz zamknął oczy. Znalazł już wszystko. To ten sam żołnierz, o którym mówił mu przed laty strzelec Noga na pagórku pod lasem. Ten sam, zabity nahajami, leżący w skrwawionej mogile pod świerkiem. Serce Marcina szarpnęło się nagle, jakby chciało wydrzeć się z piersi, ciałem jego potrząsało wewnętrzne łkanie. Ścisnął mocno zęby, żeby z krzykiem nie szlochać. Zdawało mu się, że nie wytrzyma, że skona z żalu.”. Reakcja Borowicza po wysłuchaniu „Reduty Ordona”

Borowicz błąkał się „pożerany przez nieopisane wzruszenie (…)Poezja i literatura epoki Mickiewicza odegrała w życiu Marcina rolę niezmiernie kształcącą. Przechodził wśród tych arcydzieł, jak przez chłostę, jak między szeregami osób, które na niego patrzały ze wzgardą. Dusza jego pod wpływem tej lektury mocowała się z własnemi błędami, ulepszała w sobie i ustaliła się raz na zawsze w kształt niezmienny, niby do białości rozpalone żelazo, rzucone w zimna wodę”. Reakcja Borowicza po lekturze „Dziadów”

„Miłość dla męża, nie wiedzieć jakim sposobem, stawała się źródłem zła; dzieci, urodzone z tej miłości, przychodziły na świat ze stygmatem przekleństwa. Byli to wrogowie ich ojca, wrogowie jej samej, wrogowie samych siebie. Pragnąc zniweczyć i zmazać ten straszliwy grzech pierworodny, dokładała wszelkich starań, żeby uczynić z nich Polaków, sączyła w ich dusze nienawiść do tego wszystkiego, co w tajemnicy kochała przecie, a mimo wszelkie trudy czytała codziennie w oczach męża wyraz wiecznego i głuchego żalu...
Nadszedł czas, że życie stało się dla niej katuszą nie do zniesienia. Zalągł się w sercu skryty jad, tęsknota za czemś, a Bóg wie za czem, tęsknota, jak pies nienasycony, wiecznie gryząca. Nie było takiej kryjówki, takiego zaułka i schowania w duszy, gdzieby się przed nią skryć było można. Jak mała i słaba mucha, która lekkomyślnie siadła na żelaznych szynach i pod kołami lecącego pociągu straciła skrzydła i nogi, wlokła swe życie, ze zmiażdżonem sercem, ciągle pełzając wzdłuż tej samej drogi”.
O matce Anny Stogowskiej – Rosjanki z pochodzenia, która wyszła za mąż za Polaka i przeniosła się do Polski.


„przypomniał sobie, że dawniej zdarzało mu się widzieć panienkę , gdy była chudą i mizerną dziewczynką ze srogimi oczami. Czyż to ta sama? – zadawał sobie stokrotne pytanie, w którym kryła się niezgłębiona rozkosz. Blade liczko stało się teraz twarzą dziewiczą o rysach tak pięknych, jakby to z nich właśnie czerpano wzór do boskich profilów Pallady-Ateny w sztychowanych winietach starego wydania rapsodów Homera. Pod prostymi brwiami błyszczały w mroku rzęs wielkie oczy. Nad białym czołem lśniły się w porannym blasku pasma włosów jak piękny len. Chude ramiona podlotka, przekształcone teraz na barki dziewicze, cudnymi liniami łączyły się z zarysem piersi rozciągających stanik ciasnego mundurka brązowej barwy.” - opis „Biruty”

„Trza było skazać na śmierć tę miłość, od której serce pęka, jakby zbielałem w ogniu żelazem wypalić wszystko aż do ostatniego wspomnienia. Postanowił zacząć tę pracę od chwili bieżącej, dźwignąć niezwłocznie katuszę: unikać widoku «Biruty». Gdy upłynęła trzecia noc od ostatniej «schadzki» nie poszedł do parku. Ranek spędził w lesie. Leżał tam twarzą do ziemi, jak człowiek śpiący w letargu i przywalony ziemią mogiły. Ciało jego nie czuło głodu ani pragnienia, zimna ani bólu. W głowie miał taką nicość, jakby mu ją przed chwilą rozwaliła bomba. Tylko w głębokości serca tlało, niby płomyk, cierpienie zranionej duszy. Czasem blask jego pełgał żywiej i oblekał się w formę przysięgi: gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał...”. O uczuciu Borowicza do „Biruty”

„Nauka jest jak niezmierne morze... Im więcej jej pijesz, tym bardziej jesteś spragniony. Kiedyś poznasz, jaka to jest rozkosz. Ucz się tylko, co jest sił w tobie, żeby jej zakosztować”.
„Nie wszyscy możemy być filozofami, bo któż by świnie pasał?”
„Trza było skazać na śmierć tę miłość, od której serce pęka, jakby zbielałem w ogniu żelazem wypalić wszystko aż do ostatniego wspomnienia”. Słowa Marcina Borowicza
„Pocóż to wszystko ludzie robią, poco czynią dobrowolnie na złość słabszym z pośród siebie, dzieciom? Toż to jest pomoc udzielona młodości przez wiek i rozum dojrzały? Nic, tylko mściwe, obłudne a umyślne łganie, gdzie się da, podstawienie nogi, żebyś upadł i żebyś się rozbił. A ty wierzysz, że wykujem lemiesze z pałaszy skrwawionych...” Słowa Marcina Borowicza

„Szerokoramienny, chudy i śniady chłop wlepił swe siwe oczy w twarz jego [Marcina Borowicza] i cicho pytał:
- Cóż ci to, Borowicz, cóż ci to?
Marcin nie był w stanie rzec słowa, nie mógł patrzeć, wyciągnął tylko rękę i wspomógł się na siłach, czując uściśnienie kościstej, a jakby z żelaza urobionej prawicy Radkowej.”
Ostatnia scena powieści



  Dowiedz się więcej
Syzyfowe prace - streszczenie
Syzyfowe prace - plan wydarzeń
Syzyfowe prace - znaczenie tytułu
Problematyka Syzyfowych prac Stefana Żeromskiego
Marcin Borowicz - charakterystyka
Elementy autobiograficzne w powieści
Wartość dokumentalna Syzyfowych prac Stefana Żeromskiego
Metody rusyfikacji polskiej młodzieży na podstawie "Syzyfowych prac”
Kompozycja i język Syzyfowych prac
Ekranizacja powieści Syzyfowe prace
Syzyfowe prace - ciekawostki
Syzyfowe prace - wiadomości wstępne, czas i miejsce akcji
Stefan Żeromski - biografia
Szczegółowy plan wydarzeń Syzyfowych prac
Marcin Borowicz - charakterystyka
Andrzej Radek - charakterystyka
Pozostali bohaterowie Syzyfowych prac
Czas i miejsce akcji Syzyfowych prac
Syzyfowe prace jako dokument epoki
Syzyfowe prace - znaczenie tytułu powieści
„Syzyfowe prace” – bibliografia
„Syzyfowe prace” – opis plakatu filmowego
„Syzyfowe prace” – najważniejsze cytaty
Motyw Rosjan w „Syzyfowych pracach”
Charakterystyka pozostałych bohaterów „Syzyfowych prac”
Antoni Paluszkiewicz - charakterystyka
Profesor Sztetter - charakterystyka
Ferdynand Wiechowski - charakterystyka
Anna Stogowska i jej rodzina
Tło historyczne „Syzyfowych prac”
„Masz, psie, masz, draniu! Masz - za teatr, masz za inspektorskie zebranie, masz za literaturę! Tyś mnie chciał do siebie podobnym... - Masz, renegacie, szpiegu, masz, szpiegu!” Jakie przeżycia podyktowały Marcinowi te gorzk
Z którym z bohaterów „Syzyfowych prac” chciałbyś się zaprzyjaźnić i dlaczego?
„Syzyfowe prace” - utwór Stefana Żeromskiego jako powieść o dojrzewaniu, dorastaniu, pierwszych ważnych doświadczeniach młodych ludzi. Uzasadnij stwierdzenie, podając odpowiednie argumenty
Czy działania rusyfikatorów można nazwać „syzyfową pracą”?
„Syzyfowe prace” – recenzja powieści
Czy „Syzyfowe prace” można nazwać radosnym hymnem życia na przekór wszystkiemu?
Czy Andrzej Radek może służyć za dobry przykład przezwyciężania trudności życiowych?
„Przyjaźń przez współczucie i współudział łagodzi nieszczęście” – uzasadnij stwierdzenie na podstawie „Syzyfowych prac”
Życie młodzieży polskiej w latach 70 i 80 XIX wieku na podstawie lektury „Syzyfowe prace”
Droga Marcina Borowicza do patriotyzmu
Gimnazjum klerykowskie różni się od współczesnego – rozprawka
„Ojczyzna to nie tylko miły sercu krajobraz, ale i ciągłe wobec niej obowiązki do spełnienia” – kiedy bohaterowie „Syzyfowych prac” zrozumieli słuszność tego stwierdzenia?
Przeżycia wewnętrzne Marcina Borowicza podczas recytacji „Reduty Ordona”
Przebieg i wpływ lekcji języka polskiego na młodzież w klerykowskim gimnazjum
Charakterystyka porównawcza Andrzeja Radka i Marcina Borowicza
Motyw miłości w „Syzyfowych pracach”
Obraz zaboru rosyjskiego na przykładzie „Syzyfowych prac”
Motyw nauczyciela w „Syzyfowych pracach”
Obraz rusyfikacji w „Syzyfowych pracach”
Losy Andrzeja Radka
Losy Marcina Borowicza
Autobiografizm w „Syzyfowych pracach”
Rusyfikacja w zaborze rosyjskim jako tło „Syzyfowych prac”
Obraz polskiego społeczeństwa w „Syzyfowych pracach”
„Syzyfowe prace” jako dokument epoki
Stefan Żeromski – notatka szkolna
Metody rusyfikacji w „Syzyfowych pracach”
Walka polskiej młodzieży z rusyfikacją w „Syzyfowych pracach”
„Syzyfowe prace” – recenzja filmu
„Syzyfowe prace” na tle prądów epoki
Czy „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego to powieść mająca wartości dla współczesnych? – rozprawka
Motyw szkoły w „Syzyfowych pracach”
Tragizm młodzieży polskiej w zaborze rosyjskim w świetle powieści Stefana Żeromskiego „Syzyfowe prace”
Główne wątki „Syzyfowych prac”
Charakterystyka Bernarda Zygiera
Charakterystyka Andrzeja Radka
Charakterystyka Marcina Borowicza
Czas i miejsce akcji „Syzyfowych prac”
Język i stylistyka „Syzyfowych prac”
Kompozycja „Syzyfowych prac”
Artyzm „Syzyfowych prac”
„Syzyfowe prace” – interpretacja tytułu
„Syzyfowe prace” jako powieść o dorastaniu
„Syzyfowe prace” - plan wydarzeń
Geneza „Syzyfowych prac”
Syzyfowe prace – streszczenie