2l.pl Lektury Motywy literackie
Jesteś w: 2l.pl -> Proces

2l.pl / Proces Franza Kafki - problematyka, interpretacja

Autor: Jakub Ciczkowski     Data publikacji: 20.01.2006     Serwis chroniony prawem autorskim

1.Władza i jednostka: „Proces” jest przede wszystkim powieścią o potężnym aparacie władzy, który może uczynić wszystko z bezbronną wobec niego jednostką. Każda, nawet najbardziej absurdalna decyzja władzy zostanie wprowadzona w życie, a owa władza nie musi przed nikim uzasadniać podjętych kroków, nie podlega kontroli, nie ma nawet obowiązku dbania o logikę swych czynów.

Władza istnieje sama dla siebie, a nie dla społeczeństwa, jest od niego całkowicie niezależna, a zarazem wszechobecna. W powieści Kafki nie istnieją osoby, które by nie miały jakiś związków z sądem. Takiej władzy obce jest pojęcie prywatności, granicy, której nie może przekraczać. Chce i może decydować o wszystkim. Równocześnie władza wykonawcza nie jest rozdzielona od prawodawczej i sądowniczej. Niewiadomo, kto sprawuje władzę decyduje o tym, co jest prawem, a co nie. Obywatele są odcięci od wszelkich wiarygodnych źródeł informacji na ten temat. Doświadcza tego właśnie Józef K.


Prokurent został aresztowany nie wiadomo za co, być może po prostu nie był już władzy potrzebny. Wszystkie działania wobec niego miały charakter tajny, nie znane okazały się podstawy prawne procesu, aparat sądowy pozostawał anonimowy – ktoś, gdzieś i kiedyś podejmował ostateczne decyzje. Oskarżony miał tylko kontakt z tymi, od których w rzeczywistości nie wiele zależało. Wysocy urzędnicy byli całkowicie niedostępni, wręcz anonimowi ( nie malowano nawet ich portretów) a interesanci mogli jedynie marzyć o przedstawieniu im swych racji.

Obywatel nie tylko nie mógł w żaden sposób wpływać na działania władz, ale nie było mu nawet dane poznać ogólnych zasad prawa. Żył zatem w niepewności, w dowolnej chwili mógł przecież przekroczyć nieznaną mu granicę pomiędzy tym co dozwolone, a tym co zabronione, każdego dnia mógł okazać się winnym, stanąć przed sądem. Takie utrzymywanie społeczeństwa w niepewności było ważnym ogniwem sprawowania władzy, decydowało o tym, że państwo stawało się jej własnością, nie służyło całemu społeczeństwu.




Podobnie niejasne, ukrywanie przed zainteresowanymi kompetencje, uprawnienia poszczególnych urzędników, którzy mogą sobie przywłaszczyć prawo do wydawania dowolnych decyzji. Sprzyja to z kolei chaosowi, bałaganowi, pogłębia zagubienie zwykłego człowieka i podtrzymuje w nim złudną nadzieję na sprawiedliwość, co w ostatecznym rezultacie pozwala dowolnie nim manipulować, zniewalać, zastraszać, czynić bezwolnym. W kolosalnie, absurdalnie rozbudowanym aparacie biurokratycznym, w morzu niezrozumiałych zasad i przepisów, musi zagubić się każda jednostka, której konsekwentnie odmawia się prawa decydowania o własnym życiu.

Mówi się, iż Kafka przewidział ukształtowanie się systemów totalitarnych dwudziestego wieku (faszyzm, komunizm) z ich monstrualnie rozbudowanym, wszechobecnym aparatem władzy, przemocy, kontroli każdego aspektu życia obywateli, bezsilnością jednostki.

2. Niewinność i wina Józefa K.: Józef K. nie popełnił żadnej nazwanej (przez sąd lub narratora, nawet wskazanej przez siebie) zbrodni, a jednak został aresztowany. W zakończeniu powieści, już po scenie egzekucji, odnajdujemy charakterystyczne zdanie: „Było tak, jak gdyby wstyd miał go przeżyć”. Skoro K. miał się czego wstydzić, to zapewne nie był człowiekiem kryształowo niewinnym. Cechy naganne, przynajmniej moralnie niejednoznaczne, odnajdziemy w całym życiu głównego bohatera powieści, w jego postawie wobec ludzi i świata wartości.




Wina K. polega przede wszystkim na tym, że z byt łatwo stał się bezwolnym produktem konsumpcyjnego modelu życia, właściwego jego środowisku społecznemu. Marząc jedynie o dalszej bankowej karierze, zapomniał o wszystkich wartościach porządkujących życie człowieka, nadających mu głębszy sens. Wzorcem osobowym stał się dla niego dyrektor banku. W drodze ku tym życiowym celom, spełnieniu aspiracji zagubił zdolność do ludzkich uczuć, czynienia dobra, pozbył się wszelkich wrażliwości i wyższych potrzeb, wartości.

Można też zobaczyć tę postać w wymiarze metafizycznym – człowiek (zatem i K.) widziany z religijnej perspektywy jest obarczony grzechem pierworodnym, czyli już jego istnienie ziemskie staje się winą. Najwyższym sędziom pozostaje Bóg, wyłącznie On decyduje o życiu i śmierci, uważnie obserwuje każdego człowieka, waży jego uczynki, zna intencje. Człowiek może sobie uświadamiać winę lub nie, ale życie zawsze zawiera w sobie jej pierwiastki, co z kolei musi doprowadzić, wcześniej lub później, do wymierzenia kary.




Odgórnie ustalone prawa nieodwołalnie decydują o tym, że każdy od urodzenia zmierza ku śmierci, jest na nią skazany z racji naturalnego i boskiego ładu, a bunt przeciw temu porządkowi to zawsze zaledwie bezskuteczny gest rozpaczy. Zatem nie ma sensu go podejmować. Jeżeli natomiast przyjmiemy niereligijny, właściwy nurtom filozofii egzystencjalnej punkt widzenia będziemy mogli powiedzieć, że wszechobecny i abstrakcyjny sąd to wewnętrzny głos sumienia Józefa K.

Sumienie zmusza tego bohatera do przeanalizowania wcześniejszego życia, nie pozwala odsunąć wątpliwości, w ciąż powtarza niewygodne pytania, karze krytycznie weryfikować wybraną drogę i uznawane systemy wartości. Od siebie, od owego głosu wewnętrznego nie ma ucieczki, w rozwiązywaniu wewnętrznych problemów, człowiek pozostaje absolutnie samotny, skazany na tragiczną wolność wyboru tego, co uczyni w swym „procesie życiowym”, a każdy wybór pozostawi uczucie niedosytu. Być może aresztowanie K., przy równoczesnym pozostawieniu mu wolności, było próbą zwrócenia uwagi tego bohatera, że jego wybory nie są trafne, że zmierza w złym kierunku.

3. Samotność i alienacja: Filozofia egzystencjalistyczna dwudziestego wieku, a w ślad z nią i literatura, bardzo ważnym tematem rozważań uczyniła ludzki niepokój wyrastający z samego faktu istnienia, życia budzącego metafizyczny lęk. Owo życie wypełnia strach przed śmiercią przeżywany w samotności – wszyscy jesteśmy skazani wyłącznie na siebie. Taka wolność ma przede wszystkim wymiar tragiczny. Właśnie tę samotność, zagubienie w obliczu problemów, których rozwiązanie przekracza możliwości jednostki doskonale ukazuje „Proces”.

Józef K. jest człowiekiem rozpaczliwie samotnym, całkowicie wyalienowanym, czuje się obco wśród otaczających go ludzi, społeczności pozornie mu przychylnej (sam K. nie stwarza nikomu oparcia, nikt nie może liczyć na jego pomoc). Wszechmocny aparat biurokratyczny traktuje go niczym rzecz, ale i sam K. jest przecież urzędnikiem bankowym, trybem wielkiej, niemożliwej do zatrzymania machinie biurokracji, nie tylko jej ofiarą. Józef K. samotnie szuka wyjścia z labiryntu wrogiego świata, na tej trudnej drodze poszukiwania prawdy staje się coraz bardziej wyalienowany, pogrąża się w koszmarze jakim jest życie.

Główny bohater „Procesu” Kafki nie może z nikim znaleźć wspólnego języka (zapewne nie uwierzył, że język to doskonały instrument porozumiewania się, w co sam Kafka zawsze wątpił) na płaszczyźnie emocjonalnej i intelektualnej nie łączy go trwale z innymi ludźmi nawet wspólnota doświadczeń związanych z doświadczeniem jakim stał się proces. Kształt jego świata określiło państwo. Taka współczesna, urbanistyczna cywilizacja mająca zalety, ale i dziesiątki wad, ostatecznie okazująca się rzeczywistością wrogą wobec jednostki, często pozbawiająca ją cech decydujących o człowieczeństwie.



  Dowiedz się więcej
Proces - streszczenie
Franz Kafka - nota biograficzna, wiadomości wstępne o Procesie
Proces Kafki - czas i miejsce akcji
Charakterystyka Józefa K.
Budowa Procesu Franza Kafki
Proces Franza Kafki - problematyka, interpretacja
Proces - ważne wiadomości
Uniwersalny wymiar Procesu