Jesteś w:
Adam Mickiewicz
Oto, w samym centrum kataklizmu, pośród przerażonych pasażerów statku pojawia się samotny człowiek, wyraźnie nieporuszony rozgrywającymi się przed jego oczyma scenami. Siedząc "w milczeniu na stronie" ów tajemniczy mężczyzna niczym doskonały obserwator, nawet w chwili zagrożenia życia wnikliwie przyglądający się otoczeniu, przez pryzmat własnego cierpienia patrzy na wysiłki towarzyszy. Żaden z podróżnych nie wydaje mu się bliskim, toteż nie ma się z kim żegnać, całkowicie zrezygnowany nie umie się już modlić, zazdrości nawet tym, którzy nie mają siły na dalszą walkę, nie muszą dłużej odczuwać na wskroś przenikającego go bólu. Obraz rozszalałych żywiołów wydaje się być jedynie słabą reminiscencją burzy uczuć, która musiała kiedyś rozegrać się w jego duszy. Z apatycznego, pełnego rezygnacji zachowania bohatera lirycznego wnioskować można, że owe dotychczas męczące go emocje, obecnie wygasły, pozostawiając po sobie jedynie gorzkie poczucie całkowitej bezcelowości, beznadziei oraz duszę, która - wykończona długotrwałą wewnętrzną walką - nie reaguje już na niebezpieczeństwa grożące ciału. Zwątpienie tułacza - cierpiącego tęsknotę pielgrzyma, poznanego przez czytelnika na podstawie lektury pozostałych sonetów - oraz jego "bezruch", nieporuszenie wobec grozy sztormu sprawia, że w chwilowe zapomnienie odchodzą zdarzenia opisane w pierwszych trzech strofach "Burzy". Zauważyć można, iż prawdziwa tragedia rozgrywa się bowiem nie na pokładzie, lecz w umyśle opuszczonego człowieka, nie mającego już sił, aby podjąć walkę o samego siebie; największa groźba nie wiąże się z niszczącym działaniem żywiołów, ale drzemie w ludzkiej psychice, torturowanej przez tęsknotę, otępionej, pełnej smutku.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 -
Burza - analiza i interpretacja, geneza Sonetów krymskich
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimOto, w samym centrum kataklizmu, pośród przerażonych pasażerów statku pojawia się samotny człowiek, wyraźnie nieporuszony rozgrywającymi się przed jego oczyma scenami. Siedząc "w milczeniu na stronie" ów tajemniczy mężczyzna niczym doskonały obserwator, nawet w chwili zagrożenia życia wnikliwie przyglądający się otoczeniu, przez pryzmat własnego cierpienia patrzy na wysiłki towarzyszy. Żaden z podróżnych nie wydaje mu się bliskim, toteż nie ma się z kim żegnać, całkowicie zrezygnowany nie umie się już modlić, zazdrości nawet tym, którzy nie mają siły na dalszą walkę, nie muszą dłużej odczuwać na wskroś przenikającego go bólu. Obraz rozszalałych żywiołów wydaje się być jedynie słabą reminiscencją burzy uczuć, która musiała kiedyś rozegrać się w jego duszy. Z apatycznego, pełnego rezygnacji zachowania bohatera lirycznego wnioskować można, że owe dotychczas męczące go emocje, obecnie wygasły, pozostawiając po sobie jedynie gorzkie poczucie całkowitej bezcelowości, beznadziei oraz duszę, która - wykończona długotrwałą wewnętrzną walką - nie reaguje już na niebezpieczeństwa grożące ciału. Zwątpienie tułacza - cierpiącego tęsknotę pielgrzyma, poznanego przez czytelnika na podstawie lektury pozostałych sonetów - oraz jego "bezruch", nieporuszenie wobec grozy sztormu sprawia, że w chwilowe zapomnienie odchodzą zdarzenia opisane w pierwszych trzech strofach "Burzy". Zauważyć można, iż prawdziwa tragedia rozgrywa się bowiem nie na pokładzie, lecz w umyśle opuszczonego człowieka, nie mającego już sił, aby podjąć walkę o samego siebie; największa groźba nie wiąże się z niszczącym działaniem żywiołów, ale drzemie w ludzkiej psychice, torturowanej przez tęsknotę, otępionej, pełnej smutku.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 -
