Jesteś w:
Notice: Undefined variable: tytul_s in /home/lpl/domains/2l.pl/private_html/2l2l.php on line 330

Wielka wojna z Zakonem Krzyżackim - bitwa pod Grunwaldem - 1410

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim



Po ustawieniu się wojsk w szyku bojowym front ciągnął się na odległość trzech kilometrów. Walczący byli rozstawieni w liniach kolumn chorągwianych w kilku rzutach.

Na lewym skrzydle wojsk litewskich znajdowały się trzy chorągwie smoleńskie, prawe-wewnętrzne skrzydło wojsk koronnych stanowiły wojska zaciężne czesko-morawske i chorągiew "gończa". Za nią z prawej znajdowała się "wielka" chorągiew krakowska, sandomierska, halicka oraz wieluńska. Nie są to jednak wszystkie chorągwie biorące udział w walce, ale tylko te, które możemy zlokalizować na pewno. Sam król został otoczony doborową obstawą, gdyż "osoba władcy jest warta 10 tysięcy rycerzy" a następnie zajął miejsce, z którego mógł obserwować całą bitwę i sprawować dowodzenie.

Krzyżacy zastosowali ten sam sposób ustawienia (kolumnowo-klinowy), ich front był tak samo długi, jednak na pewno nie był tak "głęboki" jak front polski.Zakonnicy użyli artylerii, nie wyrządzając jednak żadnej krzywdy wojskom Unii.

Po około trzech godzinach od pierwszego kontaktu wojska były gotowe do walki, rozdzielał je pas ziemi szerokości 300 metrów.

W końcu w szeregach wojsk sprzymierzonych zabrzmiał sygnał do ataku, to właśnie wtedy wojsko koronne odśpiewało "Bogurodzicę" a zaraz potem ruszyło do natarcia.

Jako pierwsze do walki wyruszyły hufce litewskie wsparte z prawej strony oddziałem "gończym" koronnym. Krzyżacy na natarcie odpowiedzieli natarciem ale nie powstrzymali szarży polsko-litewskiej i zostali "odrzuceni" na około 800 metrów od linii swoich dział. Godzinę trwała walka na całym froncie kiedy nastąpił kryzys w szeregach litewskich, zaczęły one bowiem uciekać bez ładu i mimo wysiłków Witolda, który nimi dowodził, nie wszyscy Litwini zawrócili na pole bitwy. Kryzys wdarł się również w szeregi polskich chorągwi walczących wraz z Witoldem. Z walki zostali też "zepchnięci" zaciężnicy, którzy znaleźli się aż w obozie polskim! Był tam na szczęście Mikołaj Trąba, który odpowiednio wyraził się o nich i sprawił, że zawstydzeni wrócili do kotłującego się środka grunwaldzkiego pola. Krzyżacy jednak zbyt wcześnie poczuli się zwycięzcami - ruszyli w pogoń za Litwinami zapominając, że nie wszyscy ulegli tam panice. Właśnie ci, którzy byli opanowani zawrócili i tym razem gnębili oddziały wroga, który zupenie "zapomniał" o utrzymaniu szyków. Walki na tym obszarze były jednak bardzo ciężkie, świadczy o tym fakt, że podczas jednego z natarć Krzyżaków padła główna polska chorągiew z białym, ukoronowanym orłem na czerwonym tle - najwyższy znak polskiego królestwa. I tym razem Krzyżacy cieszyli się za wcześnie - chorągiew została podniesiona! Od tego momentu wojska Unii poczęły brać górę na wojskami zakonu. Około godziny piętnastej tj. trzy godziny po rozpczęciu walki rycerze zakonni zaczynali słabnąć. Wielki mistrz podjął próbę odwrócenia szali zwycięstwa na swoją stronę, stanął na czele "15 lub 16 chorągwi" i ruszył w kierunku wojsk polskich. Traf chciał, że zataczając łuk wokół walczących Ulryk znalazł się w pobliżu niewielkiej grupki rycerzy polskich. Był w niej sam król i jego eskorta. Natychmiast zwinięto proporzec z orłem, który wskazywał, że w pobliżu jest polski monarcha. Ulryk nie miał zamiaru "zajmować" się tą małą grupką, jednak jeden z rycerzy oddziału mistrza pozwolił sobie na brawurę i odłączył się. Następnie pochylił kopię i skierował ją w kierunku króla Władysława. Był to niemiecki rycerz Dypold von Kockritz. Jagiełło, człowiek już sześćdziesięcioletni nie dał się jednak wyręczyć żadnemu ze swych obrońców celnie raniąc Niemca w twarz, rannego dobił późniejszy kardynał Zbigniew Oleśnicki. Natomiast atak Ulryka nie powiódł się. Przebiegał bowiem zbyt wolno aby zaskoczyć wojska sprzymierzone. Już w pierwszym starciu padł mistrz i marszałek zakonny. Sytuacja Zakonu stała się bardzo ciężka. W tej właśnie chwili na pole bitwy powrócili Litwini, którzy wcześniej uciekali przed natarciem krzyżackim. Nie stracili jednak odwagi, zawrócili, rozbili goniące ich oddziały zakonne i teraz szykowały się do uderzenia na oddział dowodzony przez wielkiego mistrza zmieniając jego sytuację z ciężkiej w zupełnie beznadziejną... Ci którzy przeżyli uderzenie Litwinów mogli już tylko rzucić się do ucieczki, co zresztą zrobili. Ale i tych przeżyło niewielu, zostali bowiem dogonieni przez rycerzy Unii i zabici. Zdobyto również tabor krzyżacki, gdzie na polecenie króla rozbito wszystkie beczki z winem aby po wygranej bitwie rycerze nie świętowali jeszcze zbyt hucznie.
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 



  Dowiedz się więcej