Jesteś w:
Folwark zwierzęcy
VI. Zwierzęta pracowały bez wytchnienia, nawet po sześćdziesiąt godzin tygodniowo i w niedzielne popołudnia, byle tylko zbudować wiatrak. Plony były mniejsze, część pól leżała odłogiem. Zapowiadała się ciężka zima. Na folwarku były zapasy piasku i cementu oraz zbity w bryły wapień. Rozbijano go, wciągając najpierw na wzniesienie i spychając w dół. Najbardziej poświęcał się Boxer, który wstawał coraz wcześniej i pracował dłużej niż inni. Pod koniec lata zaczęło brakować żywności i różnych przedmiotów potrzebnych w gospodarstwie. Napoleon postanowił nawiązać stosunki handlowe z sąsiadami. Zamierzał sprzedać stertę siana i część zbioru jęczmienia a potem także jaja - zawsze poszukiwane w Willingdon. Zwierzęta pamiętały wcześniejsze postanowienia o niekontaktowaniu się z ludźmi, jednak psy i owce skutecznie powstrzymały słabą próbę protestu. Pośrednikiem w załatwieniach miał być pan Whymper, prawnik z Willingdon. Squealer dowodził, że nigdy nie podjęto uchwały o niehandlowaniu z ludźmi, że to zapewne sny lub kłamstwa rozsiewane przez Snowbałla.
Sąsiedzi patrzyli z uznaniem na sprawność zwierząt, nie popierali Jonesa, który wyjechał w odległy rejon kraju. Spodziewano się, że Napoleon nawiąże stosunki z panem Pilkingtonem z Foxwood albo panem Frederickiem z Pinchfield. Świnie przeniosły się do domu pana Jonesa, ponieważ potrzebowały odpowiednich warunków do pracy umysłowej, a przy tym nie wypadało, żeby Przywódca (tak nazywano teraz Napoleona) mieszkał w chlewie. Okazało się też, że jadają w kuchni i sypiają w łóżkach. Muriel przeczytała Clover czwarte przykazanie. Brzmiało ono nieco inaczej niż dawniej: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku z prześcieradłami” (64), które - jak wyjaśnił Squealer - zostały zastąpione kocami.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 - - 9 - - 10 - - 11 - - 12 - - 13 - - 14 -
Folwark zwierzęcy - streszczenie
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimVI. Zwierzęta pracowały bez wytchnienia, nawet po sześćdziesiąt godzin tygodniowo i w niedzielne popołudnia, byle tylko zbudować wiatrak. Plony były mniejsze, część pól leżała odłogiem. Zapowiadała się ciężka zima. Na folwarku były zapasy piasku i cementu oraz zbity w bryły wapień. Rozbijano go, wciągając najpierw na wzniesienie i spychając w dół. Najbardziej poświęcał się Boxer, który wstawał coraz wcześniej i pracował dłużej niż inni. Pod koniec lata zaczęło brakować żywności i różnych przedmiotów potrzebnych w gospodarstwie. Napoleon postanowił nawiązać stosunki handlowe z sąsiadami. Zamierzał sprzedać stertę siana i część zbioru jęczmienia a potem także jaja - zawsze poszukiwane w Willingdon. Zwierzęta pamiętały wcześniejsze postanowienia o niekontaktowaniu się z ludźmi, jednak psy i owce skutecznie powstrzymały słabą próbę protestu. Pośrednikiem w załatwieniach miał być pan Whymper, prawnik z Willingdon. Squealer dowodził, że nigdy nie podjęto uchwały o niehandlowaniu z ludźmi, że to zapewne sny lub kłamstwa rozsiewane przez Snowbałla.
Sąsiedzi patrzyli z uznaniem na sprawność zwierząt, nie popierali Jonesa, który wyjechał w odległy rejon kraju. Spodziewano się, że Napoleon nawiąże stosunki z panem Pilkingtonem z Foxwood albo panem Frederickiem z Pinchfield. Świnie przeniosły się do domu pana Jonesa, ponieważ potrzebowały odpowiednich warunków do pracy umysłowej, a przy tym nie wypadało, żeby Przywódca (tak nazywano teraz Napoleona) mieszkał w chlewie. Okazało się też, że jadają w kuchni i sypiają w łóżkach. Muriel przeczytała Clover czwarte przykazanie. Brzmiało ono nieco inaczej niż dawniej: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku z prześcieradłami” (64), które - jak wyjaśnił Squealer - zostały zastąpione kocami.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 - - 9 - - 10 - - 11 - - 12 - - 13 - - 14 -
| Dowiedz się więcej | |
