Jesteś w:
Meteorologia
Kwaśne deszcze nie są przypuszczalnie jedyną przyczyną ginięcia drzew, ale zapobieganie im wymaga rozwiązań w skali międzynarodowej, ponieważ są często skutkiem zanieczyszczeń pochodzących z krajów sąsiednich. Lepiej jak Francja być wystawionym na wiatry wiejące w przeważającej mierze znad Atlantyku niż na pochodzące z Polski czy WNP, których ciężki przemysł emituje znaczne ilości dwutlenku siarki. W Szwecji narażonej na działanie dymów z Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec (zwłaszcza z dawnej NRD o przestarzałym przemyśle) uszkodzonych i zniszczonych jest prawie 61% powierzchni leśnych. Nie lepiej usytuowana jest Norwegia.
Na międzynarodową solidarność w tej dziedzinie nie bardzo można liczyć. Ani Wielka Brytania, ani Stany Zjednoczone nie podpisały protokołu konferencji helsińskiej z 1984 r., którego celem było ograniczenie emisji dwutlenku siarki. Wielka Brytania, której przemysł - często przestarzały - jest drugim co do wielkości producentem toksycznych gazów, znajduje się w parze dominujących wiatrów zachodnich. Uwalniają ją one od 2/3 zanieczyszczeń (jedynie 36% powierzchni leśnych jest zagrożonych); podobnie uprzywilejowane są Stany Zjednoczone ze względu na wiatry "eksportujące" ich kwaśne deszcze ku kanadyjskim równinom, Atlantykowi i słabo zaludnionym Górom Skalistym
Perspektywy poprawy pozostają więc niepewne. O ile ilość dwutlenku siarki maleje wraz ze zmniejszeniem zużycia węgla i produktów ropopochodnych przez przemysł, o tyle zanieczyszczanie tlenkami azotu stale rośnie ze względu na nasilający się ruch samochodowy. Kolejnym źródłem niepokoju jest wreszcie produkcja szkodliwych gazów w krajach ubogich.
strona: - 1 - - 2 -
Kwaśne deszcze
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimKwaśne deszcze nie są przypuszczalnie jedyną przyczyną ginięcia drzew, ale zapobieganie im wymaga rozwiązań w skali międzynarodowej, ponieważ są często skutkiem zanieczyszczeń pochodzących z krajów sąsiednich. Lepiej jak Francja być wystawionym na wiatry wiejące w przeważającej mierze znad Atlantyku niż na pochodzące z Polski czy WNP, których ciężki przemysł emituje znaczne ilości dwutlenku siarki. W Szwecji narażonej na działanie dymów z Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec (zwłaszcza z dawnej NRD o przestarzałym przemyśle) uszkodzonych i zniszczonych jest prawie 61% powierzchni leśnych. Nie lepiej usytuowana jest Norwegia.
Na międzynarodową solidarność w tej dziedzinie nie bardzo można liczyć. Ani Wielka Brytania, ani Stany Zjednoczone nie podpisały protokołu konferencji helsińskiej z 1984 r., którego celem było ograniczenie emisji dwutlenku siarki. Wielka Brytania, której przemysł - często przestarzały - jest drugim co do wielkości producentem toksycznych gazów, znajduje się w parze dominujących wiatrów zachodnich. Uwalniają ją one od 2/3 zanieczyszczeń (jedynie 36% powierzchni leśnych jest zagrożonych); podobnie uprzywilejowane są Stany Zjednoczone ze względu na wiatry "eksportujące" ich kwaśne deszcze ku kanadyjskim równinom, Atlantykowi i słabo zaludnionym Górom Skalistym
Perspektywy poprawy pozostają więc niepewne. O ile ilość dwutlenku siarki maleje wraz ze zmniejszeniem zużycia węgla i produktów ropopochodnych przez przemysł, o tyle zanieczyszczanie tlenkami azotu stale rośnie ze względu na nasilający się ruch samochodowy. Kolejnym źródłem niepokoju jest wreszcie produkcja szkodliwych gazów w krajach ubogich.
strona: - 1 - - 2 -
| Dowiedz się więcej | |
