Jesteś w:
Jądro ciemności
Gdy udało się wreszcie wyruszyć, w miarę zbliżania się do serca dżungli Marlow zaczął odczuwać coraz głębszy niepokój, wynikający z poczucia zagubienia i bezsilności wobec dżungli i dzikich jej mieszkańców. Jednak przeprawa przez te tereny była na tyle niebezpieczna, a żegluga tak absorbująca, że ciągła praca pozwalała mu nieco uwolnić się od strachu.
W pewnym momencie podróżnicy w trzcinowej chacie, około 50 mil od celu, zauważyli poukładane drewno, starą książkę żeglarską, oraz tajemniczą wiadomość, będącą ostrzeżeniem, by się spieszyli, ale płyneli ostrożnie. Nazajutrz w gęstej mgle grupa dzikich zaatakowała statek, strzelajac strzałami. Choć podróżnicy z walki wyszli zwycięsko, dzięki broni palnej, jednak śmierć poniósł sternik i palacz.
Wydarzenie to sprawiło, iż Marlow zaczął podejrzewać, że Kurtz może już nie żyć. W myślach wyobrażał sobie Kurtza jako dobrego, mądrego człowieka, który chce nieść wiedzę ludziom dżungli.
Marlowa i jego towarzyszy, który wkrótce dotarli na miejsce, przywitał młody Rosjanin – marynarz, zauroczony Kurtzem. On pozostawił wiadomość, chronił chorego przed dzikimi i opiekował się nim, a teraz ucieszył się, że jego mistrz odpłynie bezpiecznie statkiem. Jednocześnie Rosjanin opowiedział im, że tubylcy traktują Kurtza jak bóstwo i odprawiają specjalne ceremonie na jego cześć: tańce, składanie ofiar, czołganie się. Kurtz rozkazuje im, a nieposłusznym ścina głowy i wbija je na pale. Opowieść ta całkiem nie odpowiadał wyobrażeniom Marlowa o Kurtzie – uważał go za inteligentnego idealistę, a ujrzał nagle jego przerażające oblicze. Fascynacja Rosjanina, opowieści członków spółki i uwielbienie miejscowych potęgowały zainteresowanie Marlowa tą niezwykłą osobą.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 -
Jądro ciemności - streszczenie
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimGdy udało się wreszcie wyruszyć, w miarę zbliżania się do serca dżungli Marlow zaczął odczuwać coraz głębszy niepokój, wynikający z poczucia zagubienia i bezsilności wobec dżungli i dzikich jej mieszkańców. Jednak przeprawa przez te tereny była na tyle niebezpieczna, a żegluga tak absorbująca, że ciągła praca pozwalała mu nieco uwolnić się od strachu.
W pewnym momencie podróżnicy w trzcinowej chacie, około 50 mil od celu, zauważyli poukładane drewno, starą książkę żeglarską, oraz tajemniczą wiadomość, będącą ostrzeżeniem, by się spieszyli, ale płyneli ostrożnie. Nazajutrz w gęstej mgle grupa dzikich zaatakowała statek, strzelajac strzałami. Choć podróżnicy z walki wyszli zwycięsko, dzięki broni palnej, jednak śmierć poniósł sternik i palacz.
Wydarzenie to sprawiło, iż Marlow zaczął podejrzewać, że Kurtz może już nie żyć. W myślach wyobrażał sobie Kurtza jako dobrego, mądrego człowieka, który chce nieść wiedzę ludziom dżungli.
Marlowa i jego towarzyszy, który wkrótce dotarli na miejsce, przywitał młody Rosjanin – marynarz, zauroczony Kurtzem. On pozostawił wiadomość, chronił chorego przed dzikimi i opiekował się nim, a teraz ucieszył się, że jego mistrz odpłynie bezpiecznie statkiem. Jednocześnie Rosjanin opowiedział im, że tubylcy traktują Kurtza jak bóstwo i odprawiają specjalne ceremonie na jego cześć: tańce, składanie ofiar, czołganie się. Kurtz rozkazuje im, a nieposłusznym ścina głowy i wbija je na pale. Opowieść ta całkiem nie odpowiadał wyobrażeniom Marlowa o Kurtzie – uważał go za inteligentnego idealistę, a ujrzał nagle jego przerażające oblicze. Fascynacja Rosjanina, opowieści członków spółki i uwielbienie miejscowych potęgowały zainteresowanie Marlowa tą niezwykłą osobą.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 -
| Dowiedz się więcej | |
