Jesteś w:
Jądro ciemności
Kiedy w końcu go zobaczył, zaintrygowało go to, że schorowany i wychudzony niesiony na noszach Kurtz nadal ma władzę nad posłusznym mu tłumem.
Gdy chorego umieszczono na sttku, tłum groźnie wyglądających dzikich stanął na brzegu, ale na znak bogato przybranej, pięknej kobiety tubylcy uspokoili się. Rosjanin pozostał w dżungli, gdyż zdążył się zaprzyjaźnić z tymi ludźmi. W nocy obudzony dziwnymi odgłosami Marlow spostrzegł, że Kurtza uciekł, jednak szybko złapał go i przyprowadził z powrotem.
Nastał dzień i kiedy statek ruszał dzicy znów stali na brzegu tańcząc, wymachując bronią, a na jego czele stała owa piękna kobieta. Kurtz obserwował swych niedawnych podwładnych zarazem z tęsknotą i nienawiścią.
Wspólna podróż była okazją do długich rozmów Marlowa i Kurtza. Kurtz opowiadał o swoich zawodach związanych z pragnieniem potęgi i sławy, o marzeniach, które się nie spełniły. Wkrótce umarł, wręczając wcześniej Marlowowi z pakiet, by ten go przechował. Ostatnie słowa Kurtza brzmiały “Zgroza!Zgroza!”.
Po powrocie do Brukseli Marlow zajął się dokumentami zmarłego, cześć z nich oddając spółce, część dziennikarzom. Z resztą pakietu udał się do narzeczonej Kurtza, która okazała się piękną dziewczyną, wierzącą w misję narzeczonego. Choć jej wyobrażenie o Kurtzie dalece odbiegało od prawdy, Marlow nie miał siły powiedzieć jej wszystkiego – skłamał, że Kurtz zmarł wymawiając jej imię. Nie zdradził tez, jak wyglądała jego działalność w kolonii.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 -
Jądro ciemności - streszczenie
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimKiedy w końcu go zobaczył, zaintrygowało go to, że schorowany i wychudzony niesiony na noszach Kurtz nadal ma władzę nad posłusznym mu tłumem.
Gdy chorego umieszczono na sttku, tłum groźnie wyglądających dzikich stanął na brzegu, ale na znak bogato przybranej, pięknej kobiety tubylcy uspokoili się. Rosjanin pozostał w dżungli, gdyż zdążył się zaprzyjaźnić z tymi ludźmi. W nocy obudzony dziwnymi odgłosami Marlow spostrzegł, że Kurtza uciekł, jednak szybko złapał go i przyprowadził z powrotem.
Nastał dzień i kiedy statek ruszał dzicy znów stali na brzegu tańcząc, wymachując bronią, a na jego czele stała owa piękna kobieta. Kurtz obserwował swych niedawnych podwładnych zarazem z tęsknotą i nienawiścią.
Wspólna podróż była okazją do długich rozmów Marlowa i Kurtza. Kurtz opowiadał o swoich zawodach związanych z pragnieniem potęgi i sławy, o marzeniach, które się nie spełniły. Wkrótce umarł, wręczając wcześniej Marlowowi z pakiet, by ten go przechował. Ostatnie słowa Kurtza brzmiały “Zgroza!Zgroza!”.
Po powrocie do Brukseli Marlow zajął się dokumentami zmarłego, cześć z nich oddając spółce, część dziennikarzom. Z resztą pakietu udał się do narzeczonej Kurtza, która okazała się piękną dziewczyną, wierzącą w misję narzeczonego. Choć jej wyobrażenie o Kurtzie dalece odbiegało od prawdy, Marlow nie miał siły powiedzieć jej wszystkiego – skłamał, że Kurtz zmarł wymawiając jej imię. Nie zdradził tez, jak wyglądała jego działalność w kolonii.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 -
| Dowiedz się więcej | |
