Jesteś w: Nad Niemnem

"Nad Niemnem" - streszczenie

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim



Anrzejowa widzi teraz, że Zygmunta rzeczywiście źle wychowała i że nie kocha on swojej żony Klotyldy, młodziutkiej, pięknej, bogatej i utalentowanej, lecz wzdycha do Justyny. Witold Korczyński posłyszał pewnego razu, jak jego ojciec złości się i karci chłopa za popsucie żniwiarki. Boli to bardzo Witolda, tłumaczy on parobkowi, dlaczego żniwiarka się psuje i obiecuje pomóc w naprawie. W rozmowie z ojcem Witold mówi:
„Szczytem moich marzeń jest to, by ludzie nie obchodzili się z ludźmi jak z bezmyślnymi bydlętami".

Do Korczyna przyjeżdża Kirło i zachwala zalety Różyca, aby zachęcić Justynę, by go poślubiła. Benedykt nazywa Różyca darmozjadem.

Benedykt i Witold nie mogą się ze sobą porozumieć, są obaj nerwowi. Benedykt Korczyński dowiaduje się, że wygrał proces z Bohatyrowiczami o sporne tereny i planuje wyegzekwować od nich swoje należności. Do Korczyna przybywa Zygmunt i proponuje Justynie wspólne życie we troje - on, Klotylda i Justyna. Radzi jej, by nie przywiązywała wagi do światowych przesądów i skrupułów, na co Justyna odpowiada stanowczo „nie".

Obrażony jej odmową wraca do domu i proponuje matce, by sprzedała Osowce i podróżowała z nim po świecie, na co matka nic zgadza się kategorycznie. W rozmowie z nią Zygmunt nazywa lud wiejski bydłem, a swojego, nieżyjącego ojca - szkodliwym szaleńcem. Andrzejowa Korczyńska dostrzega teraz błędy, które popełniła, wychowując swojego jedynaka.

Do zagrody Fabiana, sąsiada Anzelma, zjeżdżają się goście na wesele Elżuni Bohatyrowiczówny, jego córki i Franka Jaśmonta. Rozpoczyna się uroczystość weselna. Na weselu spotykają się Marta z Anzelmem i Janek z Justyną. Gdy Janek i Justyna wyszli na podwórko, padł między nich kamień rzucony z zazdrości przez Jadwigę. Bohatyrowiczowie proszą Witolda, aby wstawił się za nimi u swojego ojca w sprawie procesu, który z nim przegrali. Dochodzi do szczerej i rozmowy Witolda z ojcem. Syn przekonuje go o potrzebie pomagania ludowi i wstawia się za Bohatyrowiczami. Sprzeczają się i Witold chwyta za strzelbę, by popełnić samobójstwo. Ojciec na to nie pozwala. Dyskutują długo i wreszcie godzą się. Obaj płyną przez Niemen ku mogile.Weselnicy powiadomieni o rezultacie rozmów Witolda z ojcem cieszą się i wiwatują na ich cześć. Domuntówna przeprasza Jana za incydent z kamieniem. Wieczorem kończą się gody weselne. Jan, stojąc z Justyną nad brzegiem Niemna, prosi ją o rękę. Ona wyraża zgodę.
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 - 



  Dowiedz się więcej