Jesteś w: Ferdydurke

Ferdydurke - streszczenie

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim



II. Uwiezienie i dalsze zdrabnianie. Józio przybywa do szkoły podczas dużej pauzy, obserwuje nowych kolegów w wieku od dziesięciu do dwudziestu lat, chodzących w kółko, jedzących śniadanie. Za płotem stoją matki i przyglądają się swoim dzieciom - to jeszcze bardziej umacnia w nich niedojrzałość i niewinność. Pimko jest wizytatorem z kuratorium i stara się pokazać jednemu z nauczycieli, w jaki sposób sterować młodzieżą, jak narzucić im dziecięcą formę, tzn. „pupę”. Belfer podrzuca kartkę ze stwierdzeniem, że chłopcy są niewinni. To wzbudza ich bunt, opór, chcą udowodnić, że jest inaczej. Są jednak i tacy, którzy zgadzają się z tą opinią i nie zamierzają jej zmieniać.

Klasa dzieli się na dwie grupy: zbuntowanych chłopaków z Miętusem (Miętalskim) na czele i grzecznych chłopiąt, którym przewodzi Syfon (Pylaszczkiewicz). Miętus i jego druhowie używają wulgarnych wyrażeń, opowiadają sobie sprośne historyjki o kobietach. Ich przeciwnicy są układnymi, pilnymi uczniami, poprawnie formułującymi myśli, wykonującymi polecenia nauczycieli; są erotycznie nieuświadomieni. Miętus grozi, że zmusi Syfona do przejścia na swoją stronę, gwałcąc go „przez uszy”, tzn. mówiąc mu na siłę to, czego tamten nie chce słyszeć i wiedzieć (wulgarne słowa, opowieści o kobietach). Tymczasem Pimko rozmawia z dyrektorem Piórkowskim o przyjęciu do szkoły nowego ucznia.

Odbywa się lekcja języka polskiego. Nauczyciel Bladaczka nie ma ochoty pracować, ale obawia się kontroli, więc zmusza uczniów do przyjmowania utartych formułek, które nie podlegają dyskusji - o tym, że Słowacki wzbudza [...] zachwyt i miłość, ponieważ wielkim poetą był (42). Nieoczekiwanie przeciwko tej opinii buntuje się Gałkiewicz, twierdząc, że poezja ta nikogo nie zachwyca, wszystkich nudzi, czytają ją tylko uczniowie zmuszeni obowiązkiem szkolnym. Nauczyciel nie potrafi znaleźć trafiających do przekonania argumentów, powtarza znane formuły i zarzuca Gałkiewiczowi brak inteligencji. Z odsieczą przychodzi pedagogowi Pylaszczkiewicz, który, jak zawsze, jest świetnie przygotowany, recytuje odpowiednie fragmenty, zna utwory. Jego wystąpienie sprawia, że nikt już nie ma odwagi bronić stanowiska Gałkiewicza. Uczniowie pokornie powtarzają schematyczne zdania.
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 - 



  Dowiedz się więcej