Jesteś w: Ferdydurke

Ferdydurke - streszczenie

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim



XII. FiIibert dzieckiem podszyty. Kpiarsko naśladując logikę zdarzeń ułożonych w porządku przyczynowo-skutkowym, narrator opowiada o tym, jak potomek pewnego wieśniaka z Paryża, champion świata w tenisie, grał mecz wśród żywiołowych oklasków. Nagle zabrakło piłki rozbitej strzałem pewnego pułkownika, co doprowadziło do agresji zawodników wobec siebie. Przy okazji kula ugodziła pewnego armatora w szyję. Zona, nie mogąc nic zrobić w tłumie, wyładowała emocje na policzku sąsiada. Okazał się on epileptykiem i wybuchnął w ataku szału. Te zdarzenia wywołały kolejne o podobnym charakterze (każde nagradzane przez tłum oklaskami). Objęły one również przedstawicieli obcych państw. Mężczyźni dosiadali kobiety jak konie. Nieoczekiwanie na środek placu wyszedł markiz de Filiberthe i zapytał, czy ktoś chce obrazić jego żonę. Wówczas zapanowała cisza. „Podjechało” doń trzydziestu sześciu mężczyzn dosiadających panie, ponieważ także poczuli się dżentelmenami. Obrażona przez nich żona Filiberta poroniła, on zaś podszyty dzieckiem [...] i uzupełniony dzieckiem (185) odszedł zawstydzony do domu wśród grzmotu oklasków.

XIII. Parobek, czyli nowe przychwycenie. Józio udaje się z Miętusem na poszukiwanie parobka. Spotkani na przedmieściu dozorcy i stróże oraz chłopscy synowie kształcący się w mieście nie spełniają oczekiwań Miętalskiego. Wszyscy mają sztuczne „gęby”. Wędrujący mijają kilka wsi, gdzie nikogo nie spotykają. Natknęli się w końcu na ludzi zachowujących się jak groźne psy (wzięto ich za urzędników, którzy chcą biedakom zabrać resztę dobytku). Z kłopotów wybawia ich ciotka Hurlecka z domu Lin, która pamięta Józia z dzieciństwa (wychowywał się w dworze w Bolimowie do dziesiątego roku życia). Zabiera ich do swojego samochodu i przywozi do rodzinnej posiadłości. Po drodze opowiada o domownikach i wspomina Józia jako malca, na nowo wpędzając go w dzieciństwo. Oblicza, że powinien mieć już trzydzieści lat (Miętus jest tym zaskoczony), ciągle częstuje cukierkami. Jest ciepła, dobrotliwa, troskliwa, nie sposób jej niczego odmówić. Na miejscu zostaje dokonana prezentacja. Wśród licznej rodziny Józio przypomina sobie wuja Konstantego (zwanego Kociem), kuzyna Zygmunta i poznaje młodziutką Zosię. Członkowie rodziny opowiadają o swoich chorobach, służba uniżenie usługuje.
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 - 



  Dowiedz się więcej