Jesteś w: Inny świat

Inny świat - streszczenie

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim



Autor opisuje dalej sytuację związaną z denuncjacją. W baraku technicznym zatrudniano osoby z wyższym wykształceniem, między innymi Ormianina Machapetiana, z którym narrator grywał w szachy. Po usłyszeniu radiowego komunikatu o strąceniu przez samoloty sowieckie 35 maszyn nieprzyjaciela młody pijany technik wyraził ciekawość, ile spadło samolotów rosyjskich. Jeden z obecnych - Zyskind - natychmiast pobiegł go zadenuncjować. Machapetiana zmuszono do potwierdzenia tego faktu, zaś nieostrożnego młokosa zastrzelono. Donosicielstwo było w obozie na porządku dziennym, skłaniano do takiego zachowania, a nawet zmuszano.

W części zatytułowanej Sianokosy jest mowa o zaangażowaniu więźniów do pracy przy sianie. Narrator zaprzyjaźnił się tam ze starym bolszewikiem, Sadowskim, człowiekiem prawym, solidarnym i inteligentnym. Po sianokosach brygadę skierowano na birżę drzewną, gdzie piłowała kloce i jodły masztowe. Tu Grudzinski zachorował na cyngę: Wszystkie zęby chwiały mi się w dziąsłach jak w miękkiej plastelinie, na udach i nogach poniżej kolan wystąpiły ropiejące czyraki [...]. Do dolegliwości dołączyła się kurza ślepota. Mimo amnestii dla Polaków, nie zwalniano go z obozu. Wielką pomocą służył mu Machapetian. Dopiero stary szewc uświadomił Herlingowi, że właśnie ów "przyjaciel" donosił na niego do Struminy - kobiety, w stopniu starszego lejtnanta NKWD.

Męka za wiarę.

Spośród dwustu Polaków w Jercewie pozostało sześciu. Grudzinski podjął więc desperacką głodówkę protestacyjną wraz z innymi rodakami. Naczelnik obozu, Samsonow, umieścił buntowników w izolatorach. Niedaleko przebywały trzy Węgierki, siostry zakonne, które odmówiły pracy w obozie, traktując ją jak służbę szatanowi. Po kilku dniach troje więźniów zabrano do szpitala, zaś Grudziński zaobserwował, że zaczyna puchnąć z głodu. Koledzy przekazywali sobie wiadomości między celami. Ósmego dnia Zyskind wyprowadził z cel narratora i więźnia określonego jako T. Podpisali oni depeszę do ambasadora Rzeczypospolitej, Kota, w Kujbyszewie i zostali umieszczeni w szpitalu. Stary lekarz Zabielski uratował im życie zastrzykami z mleka (gdyby zjedli zupę, dostaliby skrętu kiszek).
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 



  Dowiedz się więcej