Jesteś w:
Lalka
W jaki sposób duszą ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek. Rozdział ten prezentuje rozterki Wokulskiego po otrzymaniu zaproszenia na obiad od Tomasza Łęckiego. Czas wyczekiwania stanowi dla niego ogromne przeżycie. Roztrząsa jak się ubrać, jak zachowywać wobec ubóstwianej kobiety. Jednocześnie stara się spojrzeć na swe rozterki chłodnym okiem. W swoim zachowaniu dostrzega dużo śmieszności i urągania rozsądkowi.
"Ona" - "On" - i ci inni. W dniu obiadu, tak ogromnie doniosłym dla Wokulskiego, panna Izabela tonęła w marzeniach o platonicznym romansie z przybyłym do Warszawy włoskim artystą teatralnym Rassim. Niewiele uwagi zwracała na mający się odbyć obiad w towarzystwie Wokulskiego. W tym czasie ojciec Łęckiej, Pan Tomasz, snuje naiwne plany finansowe o pomnożeniu majątku. Podczas pobytu w domu Łęckich Wokulski godzi się wypłacać panu Tomaszowi procent od kapitału z tytułu sprzedanej kamienicy (Wokulski od razu zgodził się przejąć ten kapitał). Przy obiedzie Wokulski informuje, że ma zamiar pojechać do Paryża na wystawę. Okazuje się, że o tej wystawie marzy również panna Izabela. Radzi się więc projekt wyjazdu - oczywiście za z góry wypłacony procent od powierzonego kapitału.
Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń. Dopiero wpół do dziesiątej wieczorem Wokulski w znakomitym nastroju wraca do domu. Dziwi się, że w sklepie przebywają jeszcze subiekci. Okazało się, że inkasent Oberman zgubił czterysta rubli. Nie zmąciło to odczuwanej radości właściciela sklepu. Postanowił wspaniałomyślnie darować ten dług. W tym błogim stanie pragnie spełniać inne dobre uczynki. Umieszcza poznaną niegdyś w kościele uliczną dziewczynę Marię na stacji u Wysockiego, stwarzając jej warunki materialne da rozpoczęcia samodzielnej pracy. Postanawia odwiedzić Krzeszowskiego. W parę dni później otrzymuje wiadomość listowną od pani Melitom by przybył do Łazienek o zwykłej godzinie. Tu spotyka pannę Izabelę w towarzystwie hrabiny i ojca. Po wymianie kilku zdawkowych uwag na temat sprzedawanej kamienicy i potrzeby jałmużny dla podopiecznych sierot hrabiny, Wokulski zostaje oszołomiony propozycją panny Izabeli: Zabieram pana w stronę Pomarańczarni, a ci państwo niech tu odpoczywają... Okazało się jednak, że chodzi jej o to, by Wokulski zorganizował w teatrze klakę dla Rossiego. Ten skwapliwie godzi się na to, angażując w tę maskaradę swoich pracowników.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 - - 9 - - 10 - - 11 - - 12 - - 13 - - 14 - - 15 - - 16 - - 17 - - 18 - - 19 - - 20 -
Lalka - streszczenie szczegółowe
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimW jaki sposób duszą ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek. Rozdział ten prezentuje rozterki Wokulskiego po otrzymaniu zaproszenia na obiad od Tomasza Łęckiego. Czas wyczekiwania stanowi dla niego ogromne przeżycie. Roztrząsa jak się ubrać, jak zachowywać wobec ubóstwianej kobiety. Jednocześnie stara się spojrzeć na swe rozterki chłodnym okiem. W swoim zachowaniu dostrzega dużo śmieszności i urągania rozsądkowi.
"Ona" - "On" - i ci inni. W dniu obiadu, tak ogromnie doniosłym dla Wokulskiego, panna Izabela tonęła w marzeniach o platonicznym romansie z przybyłym do Warszawy włoskim artystą teatralnym Rassim. Niewiele uwagi zwracała na mający się odbyć obiad w towarzystwie Wokulskiego. W tym czasie ojciec Łęckiej, Pan Tomasz, snuje naiwne plany finansowe o pomnożeniu majątku. Podczas pobytu w domu Łęckich Wokulski godzi się wypłacać panu Tomaszowi procent od kapitału z tytułu sprzedanej kamienicy (Wokulski od razu zgodził się przejąć ten kapitał). Przy obiedzie Wokulski informuje, że ma zamiar pojechać do Paryża na wystawę. Okazuje się, że o tej wystawie marzy również panna Izabela. Radzi się więc projekt wyjazdu - oczywiście za z góry wypłacony procent od powierzonego kapitału.
Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń. Dopiero wpół do dziesiątej wieczorem Wokulski w znakomitym nastroju wraca do domu. Dziwi się, że w sklepie przebywają jeszcze subiekci. Okazało się, że inkasent Oberman zgubił czterysta rubli. Nie zmąciło to odczuwanej radości właściciela sklepu. Postanowił wspaniałomyślnie darować ten dług. W tym błogim stanie pragnie spełniać inne dobre uczynki. Umieszcza poznaną niegdyś w kościele uliczną dziewczynę Marię na stacji u Wysockiego, stwarzając jej warunki materialne da rozpoczęcia samodzielnej pracy. Postanawia odwiedzić Krzeszowskiego. W parę dni później otrzymuje wiadomość listowną od pani Melitom by przybył do Łazienek o zwykłej godzinie. Tu spotyka pannę Izabelę w towarzystwie hrabiny i ojca. Po wymianie kilku zdawkowych uwag na temat sprzedawanej kamienicy i potrzeby jałmużny dla podopiecznych sierot hrabiny, Wokulski zostaje oszołomiony propozycją panny Izabeli: Zabieram pana w stronę Pomarańczarni, a ci państwo niech tu odpoczywają... Okazało się jednak, że chodzi jej o to, by Wokulski zorganizował w teatrze klakę dla Rossiego. Ten skwapliwie godzi się na to, angażując w tę maskaradę swoich pracowników.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 - - 9 - - 10 - - 11 - - 12 - - 13 - - 14 - - 15 - - 16 - - 17 - - 18 - - 19 - - 20 -
