Jesteś w:
Kordian
Scena VIII to izba klasztorna zamieniona w więzienie, w którym Kordian oczekuje egzekucji. Przy skazańcu - stary Grzegorz i ksiądz, który spowiada go przed nadchodzącą śmiercią. Kordian zwierza się im z całkowitej samotności, jaka jest jego udziałem oraz ze swojego największego pragnienia, jakim jest chęć pozostawienia po sobie na ziemi trwałego śladu. Obydwa wyznania Ksiądz ocenia jako grzeszne, gdyż widzi w nich dowody oziębłości uczuciowej i egoistycznej pychy bohatera. W końcu jednak, wzruszony obiecuje nazwać imieniem Kordiana różę wyhodowaną przez siebie w klasztornym ogrodzie. Natomiast pełen współczucia Grzegorz przysięga, że gdy narodzi mu się wnuk, nazwie go imieniem Kordiana; w ten sposób ukoi duszę biednego skazańca, gdyż na świecie pozostanie ktoś, kto będzie po nim płakał i jednocześnie będzie to trwała pamiątka po zmarłym młodzieńcu. Zamyślony Kordian dokonuje bilansu swojego życia:
Więc gdy mi wezmą życie... a starzec pogrzebie!...Kiedyś!... za błędnym dzieckiem po łąkach lub w borzeGłos matki wołać będzie: Kordian i Kordian! - długo... Dziecię śmiechem odpowie nad kwiecistą strugą...A pośród ciemnych murów, gdzieś w cichym klasztorze,Róża moja zakwitnie... Ksiądz w czarnym habiciePacierze nad nią zmówi... Więc róża - i dziecię.
Scena kończy się wyprowadzeniem Kordiana z celi - na rozstrzelanie.
Scena IX to pokój w zamku królewskim. Książę Konstanty przybiega do Cara i prosi go o odwołanie wyroku śmierci. Car odmawia i wprost oskarża miotającego się z wściekłości brata o próbę zamachu. Książę nalega na ułaskawienie Kordiana, wypomina Carowi swoje zasługi, przypomina mu nawet fakt, iż dobrowolnie zrzekł się tronu na jego korzyść. Jego słowa prowokują tylko Mikołaja do drwin i szyderstw: natrząsa się on a brata, mówiąc, iż rzeczywistym powodem rezygnacji z tronu był brak odwagi i inteligencji. Bracia obrzucają się nawzajem najcięższymi obelgami i oskarżeniami - Konstanty przypomina Mikołajowi ojcobójstwo, Mikołaj Konstantemu - ohydną zbrodnię gwałtu i morderstwa. Ostatecznie Konstanty ustępuje i korzy się przed bratem, który postanawia okazać wspaniałomyślność i na znak pojednania podpisuje ułaskawienie Kordiana. Książę niecierpliwie pogania swego adiutanta, by ten jak najprędzej zaniósł dokument na Plac Marsowy, gdzie właśnie ma się odbyć egzekucja.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 -
Kordian - streszczenie
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimScena VIII to izba klasztorna zamieniona w więzienie, w którym Kordian oczekuje egzekucji. Przy skazańcu - stary Grzegorz i ksiądz, który spowiada go przed nadchodzącą śmiercią. Kordian zwierza się im z całkowitej samotności, jaka jest jego udziałem oraz ze swojego największego pragnienia, jakim jest chęć pozostawienia po sobie na ziemi trwałego śladu. Obydwa wyznania Ksiądz ocenia jako grzeszne, gdyż widzi w nich dowody oziębłości uczuciowej i egoistycznej pychy bohatera. W końcu jednak, wzruszony obiecuje nazwać imieniem Kordiana różę wyhodowaną przez siebie w klasztornym ogrodzie. Natomiast pełen współczucia Grzegorz przysięga, że gdy narodzi mu się wnuk, nazwie go imieniem Kordiana; w ten sposób ukoi duszę biednego skazańca, gdyż na świecie pozostanie ktoś, kto będzie po nim płakał i jednocześnie będzie to trwała pamiątka po zmarłym młodzieńcu. Zamyślony Kordian dokonuje bilansu swojego życia:
Więc gdy mi wezmą życie... a starzec pogrzebie!...Kiedyś!... za błędnym dzieckiem po łąkach lub w borzeGłos matki wołać będzie: Kordian i Kordian! - długo... Dziecię śmiechem odpowie nad kwiecistą strugą...A pośród ciemnych murów, gdzieś w cichym klasztorze,Róża moja zakwitnie... Ksiądz w czarnym habiciePacierze nad nią zmówi... Więc róża - i dziecię.
Scena kończy się wyprowadzeniem Kordiana z celi - na rozstrzelanie.
Scena IX to pokój w zamku królewskim. Książę Konstanty przybiega do Cara i prosi go o odwołanie wyroku śmierci. Car odmawia i wprost oskarża miotającego się z wściekłości brata o próbę zamachu. Książę nalega na ułaskawienie Kordiana, wypomina Carowi swoje zasługi, przypomina mu nawet fakt, iż dobrowolnie zrzekł się tronu na jego korzyść. Jego słowa prowokują tylko Mikołaja do drwin i szyderstw: natrząsa się on a brata, mówiąc, iż rzeczywistym powodem rezygnacji z tronu był brak odwagi i inteligencji. Bracia obrzucają się nawzajem najcięższymi obelgami i oskarżeniami - Konstanty przypomina Mikołajowi ojcobójstwo, Mikołaj Konstantemu - ohydną zbrodnię gwałtu i morderstwa. Ostatecznie Konstanty ustępuje i korzy się przed bratem, który postanawia okazać wspaniałomyślność i na znak pojednania podpisuje ułaskawienie Kordiana. Książę niecierpliwie pogania swego adiutanta, by ten jak najprędzej zaniósł dokument na Plac Marsowy, gdzie właśnie ma się odbyć egzekucja.
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 - - 7 - - 8 -
